Kolejny rok się kończy. 365 dni za Tobą. 8760 godzin. 525 600 minut. 31 536 000 sekund.
Szmat czasu. A Ty większość zmarnowałeś na treningu. Nawet nie próbuj się oszukiwać, że jest inaczej.

Czytaj uważnie, oto co tracisz trenując karate, judo, jujitsu czy też inne sztuki walki…

Negatywne nastawienie do świata
Dzięki sztukom walki Twoje spojrzenie na świat zupełnie się zmieni.  Gdy na treningu rozładujesz nagromadzone napięcia z całego dnia, zresetujesz myśli, to również zupełnie inaczej będziesz patrzeć na świat. Czy wszystko nie wygląda piękniej po treningu, gdy endorfiny dojdą do głosu?

Przeświadczenie o własnej beznadziei
W końcu możesz być z siebie zadowolony. Chodzisz na treningi dwa lub trzy razy w tygodniu (lub dziennie, jeśli jesteś tak szurnięty jak my). Udaje Ci się utrzymać motywację, coraz lepiej sobie radzisz w trakcie zajęć. Krótko mówiąc odnotowujesz progres. Zrobiłeś nareszcie coś ze swoim życiem zamiast stale narzekać. I to Ci wychodzi. Widzisz aprobatę w spojrzeniu trenera i współćwiczących. Udało się. Więc przestajesz sobie wmawiać „jestem do niczego”. Nareszcie z podniesioną głową idziesz do przodu.

Tendencję do jutrologii
Na treningu masz zadania i polecenia do wykonania, które starasz się zrobić jak najlepiej. Wszystko to przekłada się na życie codzienne. Masz zadanie, sprawę do załatwienia, więc idziesz i robisz. Trening trwa tylko chwilę (chyba, że jesteś tak samo nienormalny i ćwiczysz na kilku treningach dziennie jak my), ale uczy dyscypliny, tego, że nie warto odkładać rzeczy na jutro. Każdy dzień stawia przed Tobą nowe wyzwania.

Powód i chęć, by prać wszystkich na ulicy
Już uszami wyobraźni słyszę komentarze moich bliskich na ten punkt. Bo przecież do mnie pasuje jak ulał. Kto mnie dobrze zna, ten wie, że nie zawsze panowałam nad sobą. Więc ten punkt mówi o mnie. To jest najlepsza strata w moim życiu. Rozładowuję emocje na Sali treningowej. Uderzam w worek i makiwarę zamiast biednych niewinnych ludzi. Robię 300 pompek zamiast szukać zaczepki. Inna sprawa, że po kilku godzinach wymagającego treningu dziennie nie mam już na to siły.
Bardzo dobra odmiana.

Zadyszkę
Pomińmy kwestię, że trening pomoże w walce z kłopotami zdrowotnymi. Astma? Po kilku tygodniach treningu łatwiej Ci oddychać bo zwiększasz pojemność płuc. Spirometria wychodzi coraz lepiej. Ból stawów i mięśni? Możesz o nich zapomnieć bo na treningu wzmacniasz cały układ ruchu.
Wejście schodami na 4 piętro to wyzwanie? Po sprincie do autobusu wypluwasz płuca? Ja nie J Dzień zaczynam serią pompek. A sprinty do autobusu, to poranny rytuał (może dlatego, że nie umiem wyjść z domu bez wypicia kawusi), ale to nie stanowi już żadnego problemu. Zawsze go doganiam. A Ty?

Nadwyżkę finansów w portfelu
Nieco przerażający fakt, ale jakże przydatny. Nagle się okazuje, że nie stać Cię na kolejne piwo czy paczkę papierosów bo musisz zapłacić za kolejny miesiąc treningów w trzech klubach (w każdym razie ja), zawody, staże, seminaria, szkolenia… Czasem orientujesz się, że potrzebujesz nowego gi, rashguarda czy ochraniaczy na piszczele.

Bałagan organizacyjny
Doba ma tylko 24 godziny. Tylko albo aż. Im więcej obowiązków tym mniej czasu na pierdoły, lepsza organizacja i mobilizacja. Codzienne treningi, zawody, wyjazdy na staże. Wszystko jest zaplanowane, więc swój plan dnia i życia w to wpasowujesz. Czasem nawet okazuje się, że programujesz całe swoje życie pod sztuki walki i dzielisz czas na trening i jego brak.

Szanse i czas na upijanie się i leczenie kaca
Piątkowe imprezy brzmią fajnie. Ale w piątek również kończę trening po 21. Prysznic, kolacja, wyjście z kotem na spacer… Tam już nie ma czasu na imprezę. Tym bardziej jeśli w sobotę o 8 zaczynam trening judo lub jadę na zawody czy seminarium.
Poza tym moje życie to jedna wielka impreza, tylko bawię się w innych klubach niż reszta.

Niestandardowe myślenie
Stoi trzepak – myślę drążek. Przerwa w pracy – czas na kata. Kawałeczek podłogi – dobre miejsce na pompki i brzuszki. Kiedy już zakochasz się w trenowaniu, wszędzie będziesz widzieć możliwości poćwiczenia. Tak samo w każdej innej dziedzinie życia zaczynasz wynajdywać nowe możliwości i rozwiązania. Nie chodzisz utartymi ścieżkami, nie interesują Cię schematy i stereotypy, wolisz obrać nowy kierunek, zupełnie inny. Zmieniasz się, działasz coraz oryginalniej, nadajesz życiu nowy rytm i to jest fajne!

Poczucie osamotnienia
Na treningach spotykasz się ze świetnymi ludźmi, którzy podzielają Twoją pasję. Razem ćwiczycie, śmiejecie się, walczycie o lepszą kondycję. Jeździcie na zawody, staże, być może również wychodzicie wspólnie po treningu i spotykacie poza dojo. To spaja, pomaga uwierzyć w siebie. Nawiązujesz relacje, które mają szanse przetrwać wiele, jeśli tylko zechcesz.

Tendencje do zaśmiecania sobie umysłu
Ile razy idąc na trening masz w głowie; listę zakupów, odrabianie lekcji z dziećmi, co zrobić jutro na obiad, denerwujący szef, problemy w pracy, itp. z pewnością wymieniać można by wiele. Wchodząc do szatni, zostawiasz rzeczy i te myśli też tam powinny zostać. Na treningu musisz mieć otwarty umysł. Jeżeli trenujesz na 100%, to wszelkie inne rzeczy schodzą na dalszy plan. Czy po ciężkim treningu nie patrzysz na te wszystkie problemy z innej perspektywy? Czy po ćwiczeniach Twoja głowa nie jest lżejsza i wolna od niepotrzebnych drobnostek?

Nadwyżkę kaloryczną
Uwielbiam jedzenie. Jedni jedzą po to, by żyć, ja żyję po to, by jeść. Jednak każdy bilans musi się zgadzać. To, co zostało nadwyżką niestety w tym wypadku nigdzie w powietrzu się nie rozpłynie (a szkoda). Dobry trening, to doskonała okazja, żeby tę nadwyżkę zniwelować. Zdajesz sobie sprawę ile mięśni angażujesz, wykonując wszelkie możliwe ćwiczenia i ile energii potrzebują, żeby wykonać te wszystkie fikuśne rzeczy? W praktyce raczej, na co dzień nie zawracasz sobie tym głowy, ale każde ćwiczenie, to super okazja na spalenie kalorii.

Strach, że sobie nie poradzimy w jakiejś sytuacji
Na treningu pokonujesz swoje fizyczne bariery i zahamowania, uczysz nowych rzeczy. Ćwicząc z partnerem dajesz mu swoje zaufanie, że Cię nie zmasakruje, a współpracując oboje nauczycie się skutecznych technik. Trening wzmacnia nas nie tylko fizycznie, ale i kształtuje nasze myślenie, poprawia samoocenę oraz pewność siebie. Uświadomisz sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych. A jeśli jest coś, z czym sam sobie nie radzisz zawsze możesz zwrócić się o pomoc do swojej rodziny treningowej. Jestem pewna, że nie zostawią Cię w potrzebie.

Dziecięcą ufność, że trener potrafi liczyć
Ile razy Twój trener dołożył Ci co najmniej jedną serię ćwiczeń? Ile razy usłyszałeś jeszcze 2 powtórzenia, a kończyło się na kolejnej dziesiątce? Ichi, ni, san, shi, go, roku, ni, san… Mimo wielu sparingów z matematyką, zawsze wpajali mi, co innego. Ale trener ma zawsze rację, a jeśli masz wątpliwości, to 20 pompek na seiken.

Resztki normalności
Przyszedłeś do klubu z pasją.
Z nadzieją, że poznasz fajnych ludzi wśród których będziesz się dobrze czuć. Na pierwszych zajęciach trener rzucił hasło „20 pompek” do niepokornego ucznia, który bujał w obłokach zamiast słuchać poleceń. A my zanim zdążyłyśmy pomyśleć zapytałyśmy: „też możemy?”.
Czy muszę dodawać, że mina naszego Sensei była epicka?
„Jesteście nienormalne” – najlepszy komplement jaki mogłyśmy od niego usłyszeć.
Tak było na początku bo teraz „nienormalne” to nasza renoma. Każdy przebywając z nami bez wątpienia przyzna rację naszemu Sensei. Dobrze nam z tym. Treningi dają nam radość, spokój ducha, i niesamowite pokłady pozytywnego spojrzenia na otaczający nas świat.
Nie jesteśmy normalne. Ale odpowiedzmy sobie na pytanie – czy naprawdę musimy być?

Koniec roku to czas podsumowania i świętowania sukcesów.
Z czystym sumieniem życzymy Wam roku bez kontuzji, za to pełnego treningowej euforii, wszechmocnego ducha walki, wspaniałych partnerów treningowych, ogarniętych i niesamowicie kompetentnych trenerów (choć w połowie tak czadowych jak nasz)!
Idźcie do przodu z wysoko podniesioną głową i nie zbaczajcie ze ścieżki budo!
Oss!

*KASIA używała koloru czerwonego, MARTA koloru zielonego. 

#sztukiwalki #trening #zaletytreningu