Samurajki

sztuki walki i wiele więcej

Teraz albo nigdy – czego mnie nauczyło judo

Zasady są proste, musisz jako pierwszy rzucić swojego przeciwnika na matę, najlepiej tak by dotknął jej dwoma barkami. Jeśli złapiesz przeciwnika wytrąć go z równowagi za pomocą silnego kuzushi, a potem szybko wykonaj rzut.

Mówię oczywiście o judo, sporcie olimpijskim, ale również sztuce walki. Tej, od której zaczynałam swoją przygodę z budo. Swoje pierwsze kroki na tatami stawiałam w 2001 roku. Od tego wszystko się dla mnie zaczęło.

Oszczędzę Wam mojej historii o trudnych początkach. Wiele zawdzięczam mojej pierwszej sensei, która nauczyła mnie, że wiara w siebie  ma potężną moc i zajmuje pierwsze miejsce na liście najważniejszych kwestii dla zawodnika . Zaraz za nią  jest ciężka praca.

Wiele osób myśli, że judo bardzo blisko do takich sztuk walk jak aikido lub zapasy. Ale prawda jest taka, że judo to coś kompletnie innego. Spytajcie judoka co jest ważne. Odpowie, że wszystko. Timing, szybkość, siła, koncentracja, wiedza, technika, instynkt. Oraz wartości moralne. Judoka nie wychodzi na ulicę, by sprać swoich wrogów. Dawniej za takie zachowanie sensei wyrzucał ucznia ze szkoły. Judo to droga łagodności.

Zapewne wszyscy słyszeliśmy o Jigoro Kano oraz jego marzeniu, by naprawić ludzkość poprzez umożliwienie im studiowania sztuki walki uniwersalnej, która posłuży zarówno jako droga do zdobycia dobrej kondycji, ale również wykształci szerokorozumiany kodeks moralny. Tym miało być judo.

Ale ilu z nas dąży do tego wzniosłego celu? Próbowaliście odpowiedzieć sobie na pytanie „Jaki jest mój poziom judo?”

Nie interesują mnie odpowiedzi typu „mam pierwszy dan” lub „noszę zielony pas”.
Moim celem nie jest sprawdzenie Twojej rangi czy też postawienie Cię w odpowiednim miejscu w szeregu. Szeregowanie to sposób na ocenę technik, które wykonujesz, poziomu technicznego. Konkurowanie z innymi to dobra motywacja, satysfakcjonuje wielu zawodników. Ale czy wygrana w zawodach albo zdobycie czarnego pasa to Twój główny cel treningu judo?

Jigoro Kano mówił, że nie chodzi o to by być lepszym od kogoś innego, ale by być lepszym od siebie samego z dnia poprzedniego. Etyka, kodeks, ciągłe samodoskonalenie. Tym miało być judo.

Niewiele osób jednak wie, że jego główną dewizą było zapobiec „jutrologii”. Stale powtarzał ichi go ichi e, czyli „każda chwila jest tą chwilą”. Przekonywał, że należy ćwiczyć z maksymalną determinacją teraz, i na każdym treningu. Jutrologia rujnuje determinację, motywację a wyobrażenia o „jutrzejszym” treningu zastępują dzisiejszy trening. Dają nam niejako fałszywe poczucie ogromu czasu jaki wciąż przed nami. A czasu mamy niewiele. Każdy moment na doskonalenie siebie jest dobry.

Zagrożenie nie wybiera chwili. Być może walkę życia przyjdzie nam stoczyć gdy będziemy zmęczeni, ranni, czy też pod rękę z sędziwą babcią. Możliwe, że będziemy wtedy bez nastroju, w zbyt ciasnych butach, niewygodnych spodniach itd.

Regularny trening nakładający się na nieregularności naszego samopoczucia i okoliczności życia jest poniekąd symulatorem niewygodnych momentów.  Uczymy się pokonywać trudności. Issho kemmei to pojęcie oznaczające pełne poświecenia dążenie do osiągnięcia celu. Ciężka praca i wytrwałość,

Czego mnie nauczyło judo? Że prawdziwy trening rozpoczyna się kiedy już nie możesz. Wtedy gdy jest najciężej, kiedy nie masz siły na kolejne powtórzenie, ale siła woli decyduje o tym, że nie przerywasz. Siła woli, charakter ze stali. Najpierw musisz pokonać siebie, a dopiero potem myśl o przeciwnikach.
Masakatsu agatsu, prawdziwe zwycięstwo, to zwycięstwo nad sobą.

Nie możesz? Zrób jeszcze tysiąc.

#judo #wytrwałość #masakatsuagatsu

3 Comments

  1. Dobra robota, następnym razem nie będzie pompek.
    Pozdrawiam Cię.

  2. Byłam ciekawa kiedy pojawi się tekst o judo, już się martwilam że karate zajmuje 100% Twojego mózgu. 😂

Dodaj komentarz

© 2018 Samurajki

Theme by Anders NorenUp ↑