Samurajki

sztuki walki i wiele więcej

Dojrzały ryż pochyla głowę ku ziemi – pamiętaj o samodoskonaleniu

Wiele razy już poruszałam temat czarnego pasa. Tym razem zajmę się nim w innym ujęciu. W miniony weekend miałam przyjemność brać udział w stażu JKA. Zwykle jestem obecna na stażach i seminariach poświęconych ju jitsu lub judo, jednak tym razem było to karate shotokan.

Minoru hodo atama no sagaru inaho kana to japońskie powiedzenie, którego dosłowne  tłumaczenie to „dojrzały ryż pochyla głowę ku ziemi”. Mówi o skromności, szacunku ale przede wszystkim o pokorze. A pokora to słowo klucz, szczególnie w przypadku mistrzów.

Do rzeczy:

Po co jeździmy na staże i seminaria?

Nie, nie po to, żeby się chełpić stopniami.
Nie, nie po to, żeby sprawdzić czyj organizm lepiej toleruje alkohol.
Nie, nie po to, żeby wyczerpać miejsce na karcie pamięci w aparacie czy telefonie.

A więc w jakim celu?

Żeby się uczyć.
Doskonalić swoje umiejętności.
Rozwijać się, pogłębiać swoją wiedzę.
Bo nikt z nas nie jest nieomylny.

Na wspomnianym stażu widziałam wielu ludzi. Większość pierwszy raz w życiu. No cóż, dopiero poznaję środowisko karate.
70% uczestniczących w stażu to posiadacze czarnych pasów. Mistrzowie. Część z nich pasy miało wytarte, postrzępione. Wielu powie: „super, wychodzi mistrzostwo” bo przecież wytarty pas oznacza, że jego posiadacz długo już nosi go na biodrach. Długi czas kroczy swoją ścieżką, szlifuje umiejętności.
To jedna sprawa. I jest w tym trochę racji.

Myślę, że każdy prędzej zaufa instruktorowi po którym widać, że ma za sobą wiele lat pracy i doświadczenia, niż świeżo upieczonemu instruktorowi z nowiutkim, lśniącym czarnym pasem.

Pozory.

Jednak niepozbawione sensu. Rozsądek podpowiada, że doświadczenie góruje nad świeżością i młodzieńczym zapałem. Pod warunkiem, że owo doświadczenie pamięta o samodoskonaleniu.

Wytarty czarny pas oznacza powrót do początku. Na biodrach mistrza na nowo pojawia się kolor bieli. Niewinność, gotowość do przyjęcia wiedzy, chłonięcia zasad i technik.
Ale tak powinno być zawsze. Mistrz przez cały czas powinien mieć w sobie to wszystko. Bo od tego zależy jak dobry jest.
Jeśli w pewnym momencie sensei zapomina jak to jest być uczniem, i patrzy na wszystko z pozycji „wiem wszystko, jestem nieomylny” to znaczy, że zgubił drogę.

Moi sensei jeżdżą na staże, seminaria. Ja również.  Czasem z polskimi, czasem zagranicznymi instruktorami. Czasem mamy zaszczyt uczestniczyć w spotkaniach z  japońskimi mistrzami.
Sztuki walki  są dynamiczne. Stale się rozwijają. Przyjmują to co skuteczne, szukają nowych rozwiązań.

Techniki się zmieniają, bądź też zmienia się sposób ich wykonania. Czasem są to drobne detale, niemające wpływu na całokształt, a czasem są to istotne zmiany, które należy wprowadzić do programu szkoleniowego.  Niezbędna wiedza dla trenerów i instruktorów.  Zawsze można się nauczyć czegoś nowego.

Doskonalenie się w sztuce walki nigdy się nie kończy. Kluczem do mistrzostwa jest pokora. Będę to jeszcze wiele razy powtarzać.
Mistrz nadal jest uczniem, nigdy nie przestał nim być.

#pokora #samodoskonalenie #sztukiwalki

1 Comment

  1. Bardzo trafnie napisane, seminarium zawsze jest potrzebne by poszerzać wiedzę.
    Brawa dla tych mistrzów którzy cały czas się rozwijają i szkola.
    Pani Marto, poznaliśmy się na stażu, bardzo mi miło poznać w końcu autorkę tego bloga.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

© 2017 Samurajki

Theme by Anders NorenUp ↑