Trening sztuk walki od najmłodszych lat?
Już oczyma wyobraźni widzę ludzi, którzy kręcą z powątpiewaniem głową na tak niedorzeczny pomysł.
Ale… dlaczego?

Przecież trening sztuk walki zapobiega wadom postawy, wpaja pozytywne wartości, a przede wszystkim można mieć pewność, że dziecko będzie się rozwijać – zarówno duchowo jak i fizycznie. No i nie będzie się nudzić. Kto wie? Może nawet pokocha tę formę ruchu i odkryje w tym samego siebie?

Dobra, postawmy sprawę jasno – jest milion sposobów, by odciągnąć dzieciaki od komputera i zainteresować ruchem. Oraz tysiące pomysłów na ten konkretny ruch – od piłki nożnej, przez tenis, koszykówkę, balet…
aż na karate i judo kończąc.

Cóż, jestem niereformowalna. Nikt mi nie wybije z głowy zbawiennego wpływu sztuk walki na młody organizm i psychikę.

Rozwój fizyczny i intelektualny

Na zajęciach są różne ćwiczenia. Zarówno typowo ogólnorozwojowe, jak i takie, które pozytywnie wpływają na wytrzymałość, zwinność czy siłę fizyczną.
Dzieciaki nabywają czucia własnego ciała.

Z perspektywy nauczyciela, który ostatni rok przepracował z ośmiolatkami, niewiedzącymi do czego służą ręce i nogi… To jest bardzo potrzebne. Lekcje wychowania fizycznego nie zawsze naprawią sytuację. Tym bardziej, gdy prowadzą je osoby do tego nieprzygotowane.
Sztuki walki wymagają od zawodnika myślenia i przewidywania ruchów przeciwnika, a także adekwatnej do nich reakcji. To jak szachy na macie. Dzięki temu dziecko ćwiczy pamięć i koncentrację. Uczy się myśleć.

Samoobrona zamiast tłuc się na korytarzach?

Wiele osób sądzi, że sztuki walki podsycają lub budzą w dzieciach agresję. Nie jestem w stanie się z tym zgodzić. To nie są walki w klatkach, To nie są lekcje obijania przeciwnika.
Najczęściej treningi sztuk walki to niezła lekcja pokory dla dzieciaków. Uczą się, że przemoc to nie rozwiązanie. Dobry trener podkreśla milion razy w sezonie, że sztuki walki wolno wykorzystać  tylko w samoobronie.
Treningi, owszem, wpłyną na umiejętność samoobrony. Ale nie mam na myśli tylko zastosowania technik uderzeń, czy chwytów, ale także sposób myślenia, odpowiedniego w sytuacji zagrożenia.
Mój sensei bardzo często podkreśla znaczenie odpowiedniej postawy. „Jeśli wyglądasz jak ofiara, to tak będziesz traktowany, więc wyprostuj się i głowę trzymaj wysoko”.

Uspołecznienie i nauka szacunku

Dziecko poznaje nowych kolegów, przyjaciół. Kibicuje im na zawodach, czasem z nimi współzawodniczy.
Ale co najważniejsze, w trakcie treningów sztuk walki dzieciaki uczą się szacunku. Zarówno dla kolegów z klubu jak i przeciwników z maty.
Ukłony są wszechobecne. Kłaniasz się wchodząc na dojo i wychodząc.
Składasz ukłon do trenera i kolegów. To będzie miało przełożenie również na życie poza dojo (tak, takie też istnieje).

Pasja i rozwój

Sztuki walki to pasja. Na bardzo długo, lub całe życie. W zasadzie nie potrafię powiedzieć czemu. Pomagają odreagować stres, stają się alternatywą dla codzienności, która rzadko kiedy jest prosta.  Ja po prostu to kocham. Nie umiem sobie wyobrazić życia bez treningu. „Zwierzę sportowe” to ciekawe określenie, które usłyszałam od mojego sensei.
Doskonale pasuje.

Dzieciaki potrzebują motywacji. Wspólne wyjazdy na zawody czy staże oraz obozy. Ale potrzebują wyraźnego celu. Nie będzie to przekłamaniem jeśli odniosę się do stopni uczniowskich, oznaczanych kolorem pasa. Chęć osiągnięcia wyższego stopnia będzie je nakręcać do dalszego wysiłku.Zdobywając kolejny stopień będą mieli poczucie satysfakcji, dumy z siebie i własnych osiągnięć. Na tym polega rozwój.
A przecież tego właśnie chcemy, żeby nasze dzieci się rozwijały. Żeby stawiały sobie cele i realizowały je.
To buduje charakter i poczucie wartości.

Mogłabym jeszcze długo wymieniać. Jednak chciałam żeby to był krótki i konkretny tekst.
Po prostu nie sposób przecenić korzyści jakie niesie ze sobą trening sztuk walki. Powie Wam to każdy sensei, trener, czy instruktor. To samo powtórzą adepci sztuk walki.
Na trening marsz!

#dzieciaki #na_treningu #sztuki_walki