„Trener jest osobą, która mówi Ci to, czego nie chcesz usłyszeć, każe robić Ci to, czego nie chcesz robić, abyś stał się kimś, kim zawsze chciałeś być”.

Jedno z moich ulubionych zdań.
Problem polega na tym, że trener za Ciebie nie stanie się tą lepszą wersją Ciebie. Ty musisz tego chcieć i musisz podjąć odpowiednie kroki.
Od samego mówienia nic się nie zmieni.

Wszystko zależy od Ciebie i Twojego działania.
Ile razy mówiłeś sobie lub słyszałeś od kogoś: „Muszę schudnąć”, „dobrze by było w końcu wziąć się za siebie” ?
i na czym kończy się to mówienie?
Należałoby zadać w takim momencie pytanie o konkret. Co zmieniłeś w swoim sposobie odżywiania? Radziłeś się kogoś, kto się na tym zna? Bardzo często odpowiedź brzmi „nie”.
Tymczasem od samego mówienia nic się zmieni.

Po pierwsze i najważniejsze: znajdź swój cel i określ datę jego realizacji.
Jeśli nie wiesz, czego chcesz i do czego dążysz, to nie osiągniesz tego.
Gdyby maraton nie miał z góry założonej liczby kilometrów, ustalonej trasy i miejsca mety, to dokąd byśmy biegli?
Po drugie: ustal cele pośrednie. Samo postanowienie przebiegnięcia maratonu, to jedno, ale trzeba się do tego odpowiednio przygotować. Z marszu tego nie zrobisz. Ustal sobie cel dzienny, zaczynając od małych wyzwań i co dzień, co tydzień, podnoś sobie poprzeczkę tak, aby wreszcie osiągnąć swój cel główny.

Czy samemu dasz radę? Może i tak, ale to ogromne wyzwanie.
Potrzebujesz wsparcia. Każdy go potrzebuje, ponieważ człowiek to zwierzę stadne.
Dodatkowa motywacja w trudnych chwilach przyda się każdemu. Niech to będzie ktoś, kto pogratuluje najmniejszego zwycięstwa. Najpierw zadaj sobie pytanie; o co toczy się Twoja walka?
Jak zacząć? To już prostsze.

Zapytasz; co w chwilach kryzysu, kiedy nie mam już siły i ochoty, kiedy nie widzę sensu i mam poczucie, że mimo wkładanego wysiłku nie widzę zamierzonych efektów?

Wróć do początku.
Przypomnij sobie swoje „dlaczego”.
Dlaczego podjąłeś się tego wyzwania, wysiłku, przypomnij sobie ten cel główny, do którego dążysz i co chcesz osiągnąć. Potknięcia zdarzają się nawet najlepszym. Każdy z nas ma jakąś drogę do przejścia. Fakt, jedni mają nieco łatwiej, inni idą pod górę, ale poza celem liczy się również droga, jaką przejdziesz, to ile się z niej nauczysz i jakie lekcje dla siebie wyciągniesz.
Nie zawsze idąc z kimś do wspólnego celu nauczymy się tego samego. Nie jestem zwolennikiem patrzenia na ogół. Nie generalizuje, liczy się konkret. Póki nie dowiem się, jaką drogę ktoś przeszedł, nie oceniam. Nie zawsze ten stojący na 3 miejscu na podium jest tym słabszym, nie wiesz, jaką drogę przeszedł, by znaleźć się w tym miejscu.

Daj z siebie wszystko. Pokonaj własne słabości i ograniczenia. Nie poddawaj się.

Bardzo ważne jest by nie patrzeć na przeszłość. Zamknij dawne sprawy, rozwiąż, co musisz i idź dalej przed siebie. Nie bierz ze sobą zbędnego balastu, bo po co. Do dalekich dystansów potrzeba Ci dużo sił, a w Twoim „plecaku” nie ma miejsca na kamienie.
Nie ma problemu, którego nie dałoby się rozwiązać. Czasem trzeba spojrzeć na rzecz z innej perspektywy, przeanalizować.
To, co było minęło. Do Ciebie należy tu i teraz. Teraz możesz moderować, kierować i wybierać.

Nigdy nie jest za późno na zmiany.
Nie patrzę na zmiany tylko przez mój własny pryzmat, bo możesz stwierdzić „co ta dwudziesto paroletnia dziewczyna może wiedzieć o życiu?”
Ja uczę się od innych, bardziej doświadczonych na różnych polach, którzy przeszli już dłuższą drogę i mają dużo więcej do powiedzenia i przekazania. Przed każdym, kto poświecił mi swój czas, pokazał swoją drogę i nowe możliwości, chylę nisko czoła. Dzięki nim jestem właśnie w tym, a nie innym miejscu. To właśnie dzięki nim wiem, że jedynym ograniczeniem jakie mogę mieć, jestem ja sama.

Bardzo trudno jest się przełamać, zmienić swoje nawyki czy perspektywę. Ale nie ma rzeczy niemożliwych. Zastosuj metodę małych kroków, nie rzucaj się na duże radykalne zmiany. Pomału zmieniaj to, co Ci nie odpowiada. Dorzuć to do swoich „celów pośrednich”; jednego dnia ćwicz ciało, drugiego umysł, tak żeby zachować równowagę.

Nie poddawaj się!

Jeśli coś idzie nie po Twojej myśli, nie wychodzi Ci, to nie zmieniaj celu. On jest jak najbardziej w porządku. Zmień strategię, zmień drogę, zmień otoczenie. Jakiś czas temu, w jednej z rozmów usłyszałam takie zdanie: „Gdy w firmie zaczyna coś szwankować, to nie zamykają jej od razu, tylko szukają rozwiązania, żeby wrócić do poprzedniego stanu i osiągnąć efekt”. Analizę i przemyślenia zostawiam Tobie.

Kachi wa masakatsu agatsu!

#pokonać_siebie #budo