Spędzasz w dojo całe dnie?
Twój worek treningowy ma swoje imię?
Znajomi pukają się znacząco w czoło gdy mówisz: „idę na trening”?
A Ty mimo wszystko masz wątpliwości czy jesteś uzależniony od treningu i nie wierzysz gdy ludzie wokół  twierdzą, że trenujesz za dużo?

Bardzo słusznie.
Nie ma czegoś takiego jak za dużo treningu (w każdym razie wg mnie).

Jednak dla świętego spokoju tych biednych, niezwiązanych ze światem budo ludzi, wymieńmy choć kilka oznak treningowego uzależnienia! Choć dla nas – zakochanych w sztukach walki – to jedynie parę zabawnych przyzwyczajeń, z powodu których wiemy, że robimy to co kochamy.

A więc trenujesz za dużo sztuk walki gdy:

1. Czasem zapominasz o czymś tak prozaicznym jak podanie ręki i kłaniasz się głęboko, by powitać znajomych.

2. Stoisz w pozycji kiba dachi podczas zmywania naczyń bądź gotowania obiadu.
Cóż, ja w przerwie między krojeniem a wrzucaniem na patelnię znajduję jeszcze chwilę, by zrobić kilka pompek.

3. Zamykasz lodówkę wykorzystując cały wachlarz znanych Ci kopnięć.
Jednak kakato geri nie polecam.

4. Zawiązujesz pasek szlafroka w doskonałym węźle, następnie sprawdzasz, czy zwisające końcówki są idealnie równe.
Oczywiście uważasz również, by lewa poła szlafroka zachodziła na prawą, nie na odwrót.

5. Odpowiadasz „oss” każdemu, nawet szefowi.

6. Poszukujesz nowego zakwaterowania w oparciu nie o cenę lub lokalizację, ale o ilość miejsca na trening. Przecież każdy powinien zwracać uwagę, by w domu była odrobina miejsca na trening form!

7. Ćwiczysz kata lub kihon gdy się nudzisz i nie ma dla Ciebie znaczenia, że właśnie trwa wykład. W samolocie lub pociągu polecam jedynie Tekki. Tam jest naprawdę niewiele miejsca…

8. Używasz swojej stopy, by wrzucić pudełko płatków kukurydzianych z górnej półki do koszyka na zakupy w supermarkecie. Ewentualnie, by zgasić w domu światło. I jesteś z siebie zadowolony.

9. Spontanicznie kłaniasz się podczas wchodzenia i wychodzenia z łazienki / gabinetu / sali lekcyjnej (serio jest ktoś, kto tego nie robi?).

10. Myjąc zęby opierasz stopę na umywalce bądź w innym wyżej położonym miejscu – to po to, by nie zaniedbywać rozciągania.

11. Krzyczysz czasem kiai w obecności przypadkowych nieznajomych. Jeśli się przestraszą – cóż, powinni się bać, jeśli nie to trzeba jeszcze poćwiczyć.

12. Cały pub obstawia zakłady czy dasz radę strącić z głowy kumpla puszkę wykorzystując do tego ura mawashi geri.

13. Nie przytulasz się tylko zakładasz duszenie. W końcu trening czyni mistrza!

14. Tarzasz się z kotem po podłodze i sprawdzasz, czy uda Ci się go przechytrzyć i założyć trzymanie.

15. Odklepujesz kiedy wygłupiasz się z przyjacielem i masz dosyć, bo przecież powiedzenie „wygrałeś, wystarczy” jest zbyt hipsterskie.

16. Gdy widzisz nowe łóżko/dywan nie możesz się powstrzymać, by nie zrobić kilku padów. Sprawdzasz w ten sposób nawierzchnię, to oczywiste!

17. Dojo to Twój drugi dom i przebywasz tam chętniej niż gdziekolwiek. Czujesz się tam do tego stopnia komfortowo, że pomiędzy treningami ucinasz sobie drzemkę, czerpiąc radość z leżenia na ulubionym parkiecie (lub macie).

18. W Twojej szafie jest więcej keikogi niż koszul, a na podłodze zamiast kurzu leżą ochraniacze, których nie masz już gdzie upchnąć. Twój dom jest za mały by pomieścić wszystko co z treningiem związane.

Brzmi śmiesznie, prawda?
W istocie takie właśnie jest. Ale przy okazji jest naprawdę pocieszające. Nastraja optymizmem.

Dlaczego?

Ponieważ oznacza, że naprawdę to lubisz, że to Twoja pasja, że nie tylko jesteś budoką „odtąd dotąd”, ale, że daje Ci to radość i myślisz o tym również poza treningiem.
Czujesz to po prostu całym sobą.
Mnie, w dobie wszechobecnego internetu, komputerów i telefonów komórkowych daje to nadzieję.
Że nie będziemy uzależnionymi od mass mediów zombie. Bo niestety do tego coraz bardziej zbliża się współczesny świat.

W oczekiwaniu na rozpoczęcie kolejnego sezonu treningowego – pozdrawiam serdecznie i życzę dużo radości z praktykowania sztuk walki. Oss!

#uzależniony_od_treningu #budoka_na100% #radość_praktykowania #sztuki_walki #samurajki