Dziś, my karatecy mamy dosyć istotny dzień. 150-lecie urodzin ojca naszego karate. To właśnie 10 Listopada 1868 w Shuri (dzisiejsze Naha) urodził się mistrz Gichin Funakoshi.
Może z tej okazji trochę o JEGO  postrzeganiu karate?

Karate – do moja droga życia” – autobiografia, z której każdy, czy początkujący czy doświadczony budoka powinien czerpać garściami i uczyć się. Droga karate to droga, na której cały czas trzeba się kształcić i doskonalić. Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim wewnętrznie. To droga, na której końcu nie postawisz kropki.

Zrozumienie, czym jest karate.

Karate nie służy do rozbijania desek czy poznawania technik, żeby sprawdzać je w przypadkowych, prowokowanych bójkach. „Karate jest jedną z najbardziej wyrafinowanych, subtelnych i skomplikowanych sztuk samoobrony”. Pierwsze, czego powinieneś się nauczyć to samokontrola i wytrwałość, bo tylko dzięki ciężkiej pracy możesz coś osiągnąć.
Mistrz zaznaczył, że „ci, którzy uprawiając karate myślą, że muszą użyć swoich umiejętności, wypaczają znaczenie tej sztuki”.

Poznanie możliwości.

Pewne chińskie przysłowie, które powtarzał sensei Gichin, mówi, że: „tajemnicą zwycięstwa jest znajomość siebie i przeciwnika”. Jedynie wtedy, kiedy wiesz na co Cię stać, jesteś pewien swoich możliwości oraz panujesz nad sobą,  jesteś gotów do podjęcia walki z przeciwnikiem. Następnym etapem jest poznanie możliwości przeciwnika. Jednak nigdy nie możesz go lekceważyć.

„Pycha jest jedyną przeszkodą w życiu”

Słowa Sōkona Matsumury, przekazywane innym mistrzom i wpajane młodym adeptom. Żaden człowiek nie jest doskonały. Samemu nic się nie osiągnie, dlatego należy żyć w zgodzie ze sobą i innymi, dążąc do wyższych celów, nie zatrzymując się jedynie na powierzchowności.

„Karate zaczyna się i kończy się grzecznością”

Szacunek do innych, nie tylko starszych, czy wyższych stopniem.
Do każdego. Karate jest doskonałą szkołą pokory, szacunku i grzeczności.
Dając dobro innym, możesz być pewien, że ono do Ciebie wróci.

„Drużyna, która pragnie tylko zwycięstwa zwykle zawodzi”

Walka o medale i zwycięstwa, to nie wszystko. Kiedyś przeczytałam, że każda porażka, to trzy zwycięstwa.
Fakt, podjęcie rywalizacji z odgórnym nastawieniem na porażkę, jest bezsensowne.
Ale podjęcie walki to pierwsza wygrana. Wiara w siebie samego to drugie zwycięstwo. Trzecim jest niepoddawanie się. Chodzi o pewnego rodzaju zabawę i przede wszystkim czerpanie przyjemności i radości z tego, co się robi.

„Karate – do (…) jest także nauką, jak być dobrym i prawym członkiem społeczeństwa”

Nauka karate, to nie tylko nabywanie umiejętności walki, obrony czy fizycznego kształtowania.
To także nauka współpracy, bo „ten, kto myśli tylko o sobie i nie zwraca uwagi na innych, nie nadaje się do nauki karate – do”. Nie można patrzeć tylko na czubek własnego nosa. Gdy poszerzymy nasze horyzonty, będziemy mogli zauważyć nowe ścieżki i wyjątkowych ludzi, których na nich można spotkać. Ucząc się grzeczności i szacunku na sali treningowej, będziemy te umiejętności automatycznie przenosić na „szarą rzeczywistość”.

„Serce karate”

Tym określeniem Gichin Funakoshi nazywał seiken. Gdy nasze pięści są słabe, nie trafiają w punkt, nie stanowią żadnego zagrożenia dla przeciwnika. Pompki, czy ćwiczenia z makiwarą, jeśli trenowane z maksymalnym skupieniem i zaangażowaniem bardzo efektywnie wpływały na rozwój. Jeśli seiken nie jest efektywne wszelkie kata i kumite tracą sens.

„Prawdziwy adept karate poprawia przez trening swą technikę, ale nigdy nie powinien zapomnieć, ze tylko poprzez trening może rozpoznać swe słabości”

To może 150 seiken dla uczczenia pamięci Sensei Gichina Funakoshi?
OSS!