Samurajki

sztuki walki i wiele więcej

Krzycz i daj z siebie wszystko

Mowa oczywiście o słynnym „kiai”. A czym ono jest? I dlaczego krzyczymy na treningu? Te pytania nurtują zarówno moich kolegów z treningu jak i osoby niemające ze sztukami walki za wiele wspólnego. Przejdźmy do rzeczy.

Kiai to kolejne japońskie słowo kojarzące się z zaklęciem. Ale tym razem jest to bardzo słuszne skojarzenie.

W okresie Koryu, gdy sztuki walki były wciąż jeszcze praktycznymi bojowymi umiejętnościami, krzyk (w którym wyraża się „kiai”) był czymś w rodzaju mantry, zaklęcia. Ma to swoje podstawy w japońskiej filozofii. Wiedzieliście, że kiaijutsu to umiejętność oddziaływania psychicznego (nawet terapeutycznego), na siebie samego lub innych ludzi?  Człowiek uczy się całe życie na szczęście.

No dobrze, ale zacznijmy od początku. Co oznacza to nieszczęsne słowo „kiai”?

Ki to wola, umysł, energia życiowa. Ai to z kolei rzeczownik utworzony od au czyli „jednoczyć” „łączyć”.
Można więc śmiało wysnuć tezę, że kiai oznacza „spotkanie z energią” lub  „połączenie energii w całość”.
Trafiliśmy w punkt, Japończycy biją brawo. Wspaniale, ale co dalej?

W sztukach walki ważny zawsze był aspekt duchowego ataku, który miał towarzyszyć atakowi fizycznemu. I tu pojawia się kiai. Słowo, które wykrzyczane w odpowiedni sposób złamie ducha przeciwnika, wystraszy lub chociażby zdezorientuje.

Po co? By umożliwić nam zadanie rozstrzygającego ciosu.

To również sposób na zebranie w jednym momencie energii umysłowej, duchowej oraz fizycznej. I wykorzystanie jej w zdecydowanym ataku. Dodatkowo wykonanie kiai sprzyja napięciu mięśni brzucha (ludzkie ciało to naprawdę niezwykła machina). Ułatwia to wykonanie ruchów skrajnie trudnych, potęguje działania woli, sprzyja koncentracji na wykonywanej technice.

Współcześnie kiai wykorzystuje się w sztukach walki do wywarcia presji na przeciwniku, dodania sobie odwagi (wzmocnienie ducha), pokazania zdecydowania oraz utrzymania prawidłowego rytmu oddechu.

Kiedy krzyczeć? Zapytany przeze mnie sensei Kohama odpowiedział „jak najczęściej”. Krzyczymy więc w kata, kumite, wykonując kihon również wykonujemy okrzyk. Pomaga to osiągnąć koncentrację, pokazuje zdecydowanie, uczy prawidłowego oddechu.
Dodam jeszcze, że krzyczymy „z wnętrza”. Nie chodzi o to by zdzierać sobie gardło, niech pracuje przepona. A to jaki dźwięk przybierze kiai to już sprawa indywidualna. Często słyszy się „ei”, „ja”, „tsa”. W czasach samurajów słowa miały znaczenie. Np. „yah” z prawie bezdźwięcznym „h” na końcu imitował dźwięk strzały wypuszczanej z łuku.

Już na zakończenie:

Stoisz sam na sawannie. Wokół nie ma drzew, budynków, ani żadnych kryjówek.
Naprzeciw Ciebie jest ogromny lew. Patrzy na Ciebie. Zaraz na Ciebie skoczy.
Lew wydaje z siebie warkot a po chwili straszliwy ryk. Szykuje się do ataku.
Nie możesz uciec, nie możesz się schować. Walka to również nienajlepszy pomysł.
Masz ostatnią szansę. Musisz przekonać lwa, że zjedzenie Ciebie to kiepski pomysł.
Jak to zrobisz?

#kiai #okrzykbitewny #karate

3 Comments

  1. jacek stronski

    6 marca 2017 at 2:18 pm

    ja bede krzyczal!
    bez kiai to nie mozna mowic o karate

  2. Kiai ma chyba wyzwolić też agresję. Przecież bez pewnego poziomu agresji albo takiej określonej pewności siebie to nie ma ani dobrego treningu ani walki

  3. Justynka Salma

    9 marca 2017 at 8:33 am

    Dobrze zobrazowane. Warto jeszcze wspomnieć, że nie tylko w sztukach walki się krzyczy. To pomaga napiac mięśnie jak już zostało wspomniane. Ciezarowcy też krzyczą by wyzwolić energię.

Dodaj komentarz

© 2018 Samurajki

Theme by Anders NorenUp ↑