Karate ma 45 stopni. I nie mam w tym momencie na myśli stopni Celsjusza bądź Fahrenheita. Nie o temperaturze będzie ten tekst. A więc o czym?
O kątach. Geometrycznych.

Istotę karate (i kilku innych sztuk walki) wyraża się w tej magicznej dwucyfrowej liczbie. Brzmi dziwnie? Bez żartów! Nie mów, że nigdy nie słyszałeś tego na treningu. W wielu kata niektóre sekwencje wykonujemy właśnie na „ścieżkach” z zachowaniem 45 stopni.
Przykład?

Niech będzie ten najprostszy – Heian Shodan i techniki shuto uke.
Już kojarzysz o czym mówię (piszę)?

Zajmijmy się tym tematem jak należy.

Karate ni sente nashi. Czyli karate nie jest sztuką agresji. Rzeczywiście, w karate nie ma inicjatywy pierwszego ciosu. Wszystkie kata rozpoczynają się od bloku. Innymi słowy jest to defensywna sztuka walki. Ktoś kiedyś powiedział „Jak skarb – nasze pięści pozostają ukryte w rękawach, dopóki ktoś ich nie szuka”.
A kiedy szukający się pojawia, my wyciągamy na światło dziennie 45 stopni.

O co chodzi?

Walka jest chaosem. Próbując go, mówiąc potocznie, „ogarnąć” i nadać mu logiczne kształty, staramy się zrozumieć podstawowe zasady walki. Dzięki studiowaniu procesu ewolucyjnego sztuk walki możemy wyciągać różne wnioski. Np. na temat tego, co jest użyteczne i co dobrze działa w różnych systemach walki. Niekoniecznie może się to odnosić do konkretnych uderzeń czy kopnięć, ale bardziej do konkretnej teorii, która mówi dlaczego niektóre techniki defensywne zachowały się do dziś, a niektóre nie.

45 stopni jest elementem kluczowym dla osób trenujących karate, chociaż w Polsce raczej się o tym nie mówi. Japończycy jednak powtarzają swoim uczniom, że zrozumienie tego fenomenu to złoty bilet do mistrzostwa w sztuce samoobrony.

Dlaczego?

Wykonaj blok. Jakikolwiek. Gedan barai, age uke, uchi ude uke… Niezależnie od tego, który blok wykonasz, jak się nazywa i jak wygląda, to bazuje na zasadzie 45 stopni.
Dlaczego? Ponieważ to jest kąt uchylania się, stosowania uników. „Bloki wykonujemy w pozycji hanmi” powtarza mój Sensei, i oczywiście ma rację. Wykonując blok należy zejść z linii ataku, chociażby przez obrócenie ciała o kilkadziesiąt stopni.

Jeszcze jeden przykład zastosowania zasady 45 stopni? Weźmy np. dźwignię kote gaeshi. Najbardziej rozpowszechniona, a zarazem jedna z najprostszych w ju jitsu czy aikido. Bardzo bolesna i bardzo skuteczna przy zachowaniu odpowiednich kątów.

Zaproponuję teraz pewien test.
Stańcie z partnerem naprzeciwko siebie (twarzą do siebie).
Umieść swoje prawe ramię na wysokości jego klatki piersiowej (tak by Twoja dłoń była blisko jego prawego barku, a łokieć blisko jego lewej piersi).
Powinieneś łokieć zgiąć pod kątem 45 stopni.

Następnie niech Twój partner obejmie Cię ramionami jakby chciał się przytulić „na misia”. A Ty go odpychaj swoim ramieniem. Zwróć uwagę na kąty. Spróbuj tego ćwiczenia również gdy Twój łokieć będzie zgięty pod kątem 90 stopni.

45 stopni ma zastosowanie niemalże wszędzie. W tai sabaki a więc w obrotach ciała, ashi sabaki czyli pracy stóp, kuzushi czyli wychyleniach…

Sensei Jigoro Kano ujął tę kwestię najlepiej:

Załóżmy, że siła Twojego przeciwnika wynosi 10 jednostek, podczas gdy Twoja jedynie 7. Jeśli Cię popchnie z całą swoją siłą, to nawet gdy będziesz stawiać opór z pewnością zostaniesz przesunięty. Tymczasem, jeśli zachowując równowagę wykorzystasz obrót swojego ciała i dodatkowo pociągniesz swojego przeciwnika (wykonasz kuzushi) to on straci równowagę. Będzie przez chwilę osłabiony, co sprawi, że jego siła zmaleje nawet o 3 jednostki. Wtedy masz szansę go pokonać.

Mniejszy i słabszy fizycznie może pokonać większego i silniejszego.
Niebywałe.
Dawid pokona Goliata przy odpowiednim zastosowaniu techniki.
A przecież o to chodzi w sztukach walki.

#45stopni #magiakątów #sztukiwalki