Co to jest makiwara? To pytanie powraca jak echo. Postaram się na nie jasno odpowiedzieć a przy okazji zajmę się mitem utwardzania.

Makiwara to bardzo stary przyrząd, prawdopodobnie wynaleziony przez Chińczyków. Często jest to słupek ze sprężystego drewna, wkopany w ziemię. W jego górnej części mocuje się zwinięty pęczek słomy ryżowej, wielokrotnie owinięty płótnem. Taką „poduszeczkę” owija się grubym miękkim sznurem bawełnianym. Nazwa to zbitek dwóch słów – wara czyli słoma oraz maki co oznacza owinąć wokół.

Do czego służy?
Do treningu uderzeń i kopnięć (od gyaku zuki, przez shuto, aż do mawashi geri – ogranicza Cię tylko Twoja wyobraźnia, jednak pamiętaj by zachować zdrowy rozsądek)
Co da Ci uderzanie w makiwarę, czego nie da Ci wykonywanie ciosów w powietrze lub swojego przyjaciela?
(Pomińmy kwestię, że uderzanie przyjaciół może sprawić, że już ich nie będziesz miał…)

Trening z makiwarą uczy dynamicznego napinania mięśni. W momencie uderzania na początku odczuwa się ból, co z kolei wywołuje po części świadomy a po trosze odruchowy skurcz mięśnia. Setki i tysiące skurczów to już konkretna praca treningowa, przynosząca efekty w postaci odruchu odpowiedniego napinania całej struktury przy uderzeniu oraz przyrost masy mięśnia.

Trening na makiwarze dostarczy informacji zwrotnej na temat prawidłowego ustawienia ręki czy nogi (oraz stawów – tak zwana geometria fizyczna) ponieważ jej sprężysty opór imituje podobną sytuację jak przy uderzeniu w ciało przeciwnika. Oddaje włożoną energię. Trening ten także służy do przezwyciężenia psychicznego oporu przed uderzaniem w cel, „penetracją”. Do poprawy koordynacji ręki, biodra, nogi, rozwinięcia kime.

Do treningu z makiwarą należy jednak podchodzić bardzo powściągliwie. Niewskazany jest nadmierny entuzjazm na samym początku, po którym często przychodzą kontuzje i przechodzi całkowicie ochota do ćwiczeń, zanim przyniosłyby jakikolwiek efekt. Zbyt silne uderzanie nie jest wskazane, ponieważ może doprowadzić do uszkodzenia zakończeń nerwowych co z kolei znieczula powierzchnię uderzającą.

Utwardzanie?

W sztukach walki istnieje pewien mit. Mianowicie, niektórzy twierdzą, że systematyczne uderzanie w twarde przedmioty utwardzi kości. Ale anatomia i fizjologia mówią, że fizycznie niemożliwe jest zwiększenie twardości nogi (np. goleni) czy pięści. Kość to nie metal by dawała się hartować i utwardzać. O co w takim razie chodzi w tym całym „utwardzaniu”?
Celem jest mniejsze odczuwanie bólu przy blokowaniu i atakowaniu. Możliwe jest „obicie” powierzchni uderzeniowych, przyzwyczajenie i przez to większa odporność na ból, która przychodzi, stopniowo. Jest to długotrwały proces nie przynoszący negatywnych skutków.

„Zawodnicy muay tai kopią w drzewa by się utwardzić.”

Ten mit ma źródło historyczne. Zanim dostępne były tarcze i worki – Tajowie kopali w drzewa, owszem.  Jednak nie twarde drewno dębowe, czy inne używane przy produkcji mebli, ale mięciutkie, sprężyste bananowce. Jedyną rzeczą twardszą lub równie twardą jak Twoje golenie, z którą możesz mieć kontakt to golenie, kolana i łokcie Twoich przeciwników.

Niestety lekkomyślne działania mające na celu „utwardzanie” to w dużej mierze wpływ filmów sztuk walki (np. „Kickboxer”) – gdzie widać kopanie w beton czy drzewa.
Nikt zdrowy psychicznie i posiadający chociaż minimalną wiedzę na temat anatomii i metodyki treningowej, nigdy nie będzie próbował niczego w taki sposób utwardzać. Niestety pozostali – będą do skutku niszczyć sobie ręce i nogi.
Ja zalecam trening na tarczach, workach oraz makiwarze. Systematyczność pozwoli na zwiększenie odporności na ból, przyzwyczajenie do niego. Jednak kości nie utwardzi.

Na koniec cytat:

Ten, kto przeszedł długie lata fizycznego bólu by nauczyć się jednego uderzenia, jednego kopnięcia, powinien być w stanie stawić czoła jakiemukolwiek zadaniu, bez względu na trudność i doprowadzić je do końca. Taka osoba może powiedzieć, że nauczyła się karate.

#makiwara #utwardzanie #karate