Chciałbyś kopać wyżej? Stawać w niższych pozycjach? A może zależy Ci na poprawie umiejętności akrobatycznych, tak bardzo pożądanych w judo, ju jitsu lub zapasach?

Jest na to sposób. Ale wymaga czasu, wysiłku i systematyczności.
Współczesne społeczeństwo i ciągły postęp technologiczny uczyniły nas dysfunkcyjnymi. Niestety.
Większość czasu spędzamy przy biurku, stole lub za kierownicą.
Obecnie sztywne stawy, kłopoty z mięśniami i coraz częstsze kontuzje są już zasadą, a nie wyjątkiem. Jesteśmy coraz mniej sprawni. Czujemy się coraz bardziej zblokowani.

Najgorsze jest jednak to, że spora część osób myśli, że tak musi być i nie ma na to lekarstwa.
Niedalej jak wczoraj usłyszałam od znajomej, że nie uprawia żadnego sportu oraz unika zbędnego ruchu, z obawy przed tym, że się rozsypie. „No bez żartów, boję się zrobić skłon, bo potem się nie wyprostuję.”

Słyszeliście kiedyś slogan „sport to zdrowie”?

Ludzkie ciało stworzone jest do niesamowitych wyczynów. Przekonuję się o tym codziennie. Prawidłowo użytkowane pozwoli cieszyć się pełną sprawnością. Nieprawidłowe zaś może sprawić, że nagle zrozumiecie słowa „przez sport do kalectwa”.

Jak rozumiem zwrot „nieprawidłowe użytkowanie”?
Niewłaściwe wykonywanie ćwiczeń, ignorowanie sygnałów, które wysyła Twój organizm –  jednym z nich jest ból, zły sposób odżywiania, pomijanie regeneracji (sen, odnowa biologiczna, fizjoterapia) oraz ciągły stres.

Ta lista mogłaby być znacznie dłuższa, jednak tematem tego artykułu jest mobilność i elastyczność w sztukach walki.

Przejdźmy do konkretów:
Junansei to japońskie słowo oznaczające elastyczność i giętkość. Idosei to z kolei mobilność, ruchomość. Jak nad nimi pracować?

Podejrzewam, że każdemu przyszło do głowy, że trzeba się rozciągać. To oczywiście prawda.

Jednak bardzo wielu ludziom, gdy myślą o rozciąganiu przychodzi do głowy umiejętność zrobienia szpagatu. Muszę przyznać, że jest to w pewnym sensie nieporozumienie. Wynika z faktu, że niewielu instruktorów i trenerów przekazuje wiedzę na ten temat.  Z tego powodu bardzo często uczniowie koncentrują się jedynie na ćwiczeniach rozciągających nogi.
Tymczasem rozciągać trzeba całe ciało. Ramiona, barki, kręgosłup, talia… Mięśnie, ścięgna i więzadła w tych rejonach muszą być elastyczne. Wiedzą o tym przede wszystkim specjaliści od dźwigni wszelkiego rodzaju oraz walki w parterze. Im większy zakres ruchu w stawie tym większe szanse na uniknięcie kontuzji, skuteczne kontynuowanie walki nawet w sytuacji wydawałoby się bez wyjścia. Elastyczna talia ma także spore znaczenie w ruchach rotacyjnych ciała, a więc przy wykonywaniu kopnięć, uderzeń, bloków, rzutów…

Rozciągajmy się całościowo. Nie pomijajmy żadnej partii. Pamiętajmy również o tym, że nie wystarczą 3 sekundy rozciągania. Tkanki muszą się przyzwyczaić do nowego zakresu ruchu. Mówi się, że ciało potrzebuje minimum 30 sekund by zaakceptować nowy pułap rozciągnięcia. Minimum! W trakcie rozciągania ważne jest spokojne oddychanie, stopniowe rozluźnianie napiętych mięśni. To oczywiście tylko jeden z rodzajów stretchingu. Jest ich bardzo wiele, tak jak i instruktorów. 

Tak naprawdę to nie ciało jest Waszym wrogiem, tylko umysł. Jest coś takiego jak odruch na rozciąganie. Nasz mózg nie wie czy nowy zakres ruchu jest bezpieczny dla nas, dlatego wysyła sygnały do mięśni, powodując ich skurcz. Jedyne co możemy z tym zrobić to się zrelaksować i powoli przekonywać swój mózg, że wszystko w porządku.
Odruch ten jest znacznie słabszy jeśli rozciąganie poprzedzimy intensywnym treningiem czy chociażby bardzo dobrą rozgrzewką.

Ból w trakcie rozciągania?
Jest obecny i należy go zaakceptować. Powinniśmy powoli dążyć do przekraczania swoich barier.
Jak często widuję na treningu osoby, które odpuszczają gdy tylko poczują lekki ból! Tymczasem Azjaci śmiało godzą się na tę odrobinę bólu, by osiągnąć zamierzone efekty.
Trzeba jednak odróżnić ból czy też dyskomfort rozciąganych tkanek (tzw. ból adaptacyjny) od bólu prowadzącego do kontuzji, a wynikającego z niewłaściwej techniki ćwiczeń.

Rozciąganie to bardzo dobry pomysł, ale nie wystarczy robić to jedynie w czasie treningu. To jest długotrwały proces, więc 2 razy w tygodniu po godzinie nic Wam nie da. Otóż rozciągać można się wykonując codzienne czynności. Oglądając telewizję, czytając książkę, rozmawiając przez telefon. Można to robić wszędzie – w domu, parku, pracy. Rozciągać można się także o każdej porze. Rano, po południu czy wieczorem. Z partnerem i samemu.

#rozciąganie #junansei #idosei