Marta Kowalczyk

Jestem pedagogiem, trenerem judo i jujitsu oraz instruktorem samoobrony i sportów walki. Wielu uważa, że mam niewiele wspólnego z normalnością. Fakt, że mam lekkiego bzika… ale definicje normalności mogą być różne. Ja jedynie uważam, że urodziłam się w niewłaściwym miejscu i czasie.

Od najmłodszych lat trenuję sztuki walki, co jest w centrum mojego wszechświata. Na początku było judo, a potem powrót do korzeni; zakochałam się w ju jitsu. Od niedawna trenuję również karate co daje mi wiele radości i satysfakcji.

Trening w dojo jest dla mnie tym, czym dla innych ludzi rozmowa z psychologiem. To na swojej sali treningowej czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, tam mogę rozładować swoje emocje, przeżywam swoje zwycięstwa i porażki. Tam też są moi bliscy. Krótko mówiąc – to właśnie miejsce, do którego należę. Los był dla mnie wyjątkowo łaskawy i postawił na mojej ścieżce dobrych trenerów, instruktorów i sensei. Pozwala mi to uczyć się od nich, czerpać z ich wiedzy i doświadczenia. Być może uda mi się kiedyś dogonić ich na drodze budo.

Co poza treningiem sztuk walki? Dokładam wszelkich starań by posługiwać się biegle językiem japońskim i angielskim, i ponoć całkiem nieźle mi to wychodzi. Oprócz tego zajmuję się amatorsko grafiką i uprzykrzaniem życia moim sensei. Serdeczne podziękowania dla tych co wykazują się cierpliwością!

Moje życiowe motto? Siedem razy w dół, osiem razy w górę!