Samurajki

sztuki walki i wiele więcej

Niebezpieczne, trudne i nieczyste czyli o początkach karate

Wystarczyłoby spytać adeptów karate – „kihon, kata czy kumite?”
Z pewnością rozpętałoby to burzę wypowiedzi na temat tego, co „najważniejsze” obecnie w treningu karate. Od poprawności technicznej, przez szybkość zadawania ciosów, na tradycji i filozofii kończąc.

Wszystkie są tak samo ważne i wszystkim należy poświęcać tyle samo uwagi.
Ale, kiedyś karate składało się z innych komponentów. Nie było kihon, kata, kumite.

Było kiken, kitanai i kitsui.

Kiken – niebezpieczne

Stare karate było prawdziwą szkołą życia. Celem oryginalnego okinawskiego karate wcale nie było spotkać nowych znajomych na treningu, zgubić kilogramy czy po prostu poruszać się w miłej atmosferze.
Na trening nie zakładało się miliona ochraniaczy, ponieważ nie było szans, że w trakcie walki coś będzie nas chronić. Ciężka rzeczywistość wymagała ciężkiego treningu.

Z tego powodu stare karate było niebezpieczne i musiało zostać zmienione aby weszło do systemu szkolnictwa.

Nauka karate stanowiła o życiu i śmierci. Trening miał za zadanie uratować życie adeptowi lub jego bliskim. Ćwiczono do upadłego a trening przez cały okres trwania tańczył na granicy niebezpieczeństwa. Nie było mowy o rozkojarzeniu w trakcie wykonywania technik. Słowa „kilka centymetrów dalej i nie żyjesz” nabierają nagle nowego znaczenia. Bardzo poważnego znaczenia. To nie zabawa, gdzie można stracić punkty. To realne zagrożenie w którym można stracić życie.

Kitsui – trudne

Stare karate było niewiarygodnie wymagające.
Fizycznie ponieważ szkolenie miało służyć przetrwaniu, a więc wymagało setek powtórzeń w ogromnym skupieniu.
Psychicznie – niekończące się „zamknij się i ćwicz” pod czujnym okiem sensei, którego nie zadowalały miernie wykonane techniki.
Społecznie gdyż trening prowadzony był często w nocy, w miejscach wyludnionych. I nie było sal treningowych, gdzie uczniowie w komfortowych warunkach mogli ćwiczyć pozycje. Parkiet? Jaki parkiet? Szczęście, że czasem trafiał się piach i trawa zamiast żwiru.
Ekonomicznie – opłaty szkoleniowe składały się najczęściej z pożywienia, alkoholu, pomocy ofiarowanej instruktorowi, a dużo rzadziej z pieniędzy.

Musimy jednak pamiętać, że nie każdy był dopuszczany do nauki. Dawni mistrzowie podchodzili do tematu bardzo poważnie i unikali pokazywania niewłaściwym ludziom technik które mogły być zabójcze. Szkolenie rozpoczynało się dopiero wtedy gdy sensei był zadowolony z charakteru swoich uczniów. Priorytetami były szacunek, dyscyplina, posłuszeństwo oraz dobre maniery.

Kitanai – nieczyste, brudne

Stare karate nie było piękne. Wręcz przeciwnie, można je określić jako niechlujne i chaotyczne, Takie jak walka na śmierć i życie. To, co działało było adaptowane do karate, a co nie przynosiło pożądanych efektów było odrzucane. Proces prób i błędów.

Nie oceniano piękna i estetyki ruchu. Dlaczego? Ponieważ jest to ostatnia rzecz, która Cię interesuje gdy 10 bandytów chce Ci obić twarz. Prawda?

Samoobrona jest niebezpieczna, trudna i brudna. Nie ma jasnych zasad, i nie ma gwarancji zwycięstwa ani pomocy. A tym karate było od samego początku. Sztuką samoobrony. Im więcej potu wylanego na treningu, tym mniej krwi przelanej w walce.

#kitanai #kitsui  #kiken

2 Comments

  1. W połowie lat 70 gdy karate dopiero stawiało pierwsze kroki w naszym kraju, trenując i doskonaląc techniki,wychodziliśmy często w teren. Na początku by robić fajne zdjęcia, ale okazało się to fajnym sposobem na trening. Więc zaczęliśmy urządzać treningi w parkach,lasach itd. Nieświadomie nawiązując do początków karate.
    Dało to dobre efekty szkoleniowe.

Dodaj komentarz

© 2018 Samurajki

Theme by Anders NorenUp ↑