To niebywałe jak bagatelizujemy oddech. A przecież jest niezbędny do życia. Bez wody czy jedzenia przetrwamy kilka dni gdy tymczasem pozbawieni oddechu nie przeżyjemy nawet kilku minut.

Szczerze mówiąc ludzie przywiązują większą wagę do tego czy keikogi dobrze na nich leży, niż do oddychania.
Dlaczego?
Z dwóch powodów.

Po pierwsze nie oddychają świadomie.
Matka natura zdecydowała, że oddychanie odbywa się bez udziału naszej świadomości. To jest automat. I bardzo dobrze, bo w chwili gdybyśmy się nagle zapomnieli, padalibyśmy jak muchy.

Po drugie nie wiedzą jak prawidłowo oddychać.
Nabierać powietrze ustami a wypuszczać nosem? A może odwrotnie? Robić to powoli czy może szybko? Nie wiedzą, nikt im tego konkretnie nie powiedział, więc kolejny raz poprawiają keikogi nie zawracając sobie głowy oddechem.

A sensei powtarza co trening, żebyśmy oddychali… Należałoby go posłuchać.

Mistrzowie sztuk walki od dawna zwracali uwagę na istotę oddychania w sztukach walki.
Sensei Kohama tłumaczył mi, że  szybkość technik zależy od szybkości wydechu, że ich efektywność bierze się z synchronizacji oddechu i momentu wyprowadzenia techniki. Im silniejszy wydech, tym silniejsza, bardziej eksplozywna technika.

Oddech ma również ogromne znaczenie dla uzyskania pełnej kontroli nad własnym ciałem. Wpływa na opanowanie emocji, co powinno być oczywiste dla mistrza sztuk walki. Wg. słów Lao Tzu „najlepszy wojownik nigdy nie czuje gniewu”.

Oczywisty jest związek między zachowaniem stablinej, spokojnej postawy mentalnej (która umożliwia jasność percepcji i podejmowanie trafnych decyzji) a pełnym determinacji działaniem, mającym na celu wprowadzenie tej decyzji w życie. W przypadku techniki kończącej musi nastąpić silny skurcz wewnętrznych mięśni brzucha zwiększający natężenie wydychanego powietrza.

W Judo Taisen Roku (biblia judoka) możemy przeczytać takie zdanie „dostosuj swój atak do rytmu oddychania przeciwnika i wykorzystaj najlepszą nadarzającą się sposobność”.
Dlaczego?
Wyczucie oddechu przeciwnika pozwala nam na wykonanie własnej techniki, w momencie najbardziej dla nas dogodnym (gdy jest w stanie kyo) bardzo często taką chwilą jest ta, w której przeciwnik wykonuje wdech.

Oczywista więc wydaje się konieczność ukrycia własnych ruchów oddechowych klatki piersiowej. Możemy to uzyskać zwiększając pracę oddechową mięśni powłok brzusznych. Japończycy wyróżniają  dwa rodzaje oddychania brzusznego (czyli przy użyciu przepony). Pierwszy z nich to i-buki, ten najbardziej naturalny, który obserwujemy u dziecka, oraz osób praktykujących ćwiczenia medytacyjne. Jest miękki, a jednocześnie silny. Drugim sposobem jest yo-buki, twardy i głośny, spotykany najczęściej w czasie walki. Yamaguchi określał go jako wojowniczy, czy wręcz zwierzęcy.

Ibuki to również trening oddychania. Chodzi o to, by nauczyć się napinać mięśnie bez zatrzymania oddechu. Oczywiście zablokowanie wpływu powietrza jest istotne aby w jamie brzusznej i klatce piersiowej uzyskać znaczne ciśnienie, które pozwoli zamienić na chwilę ciało w „sztywną bazę”. Jednak w walce nie ma to racji bytu, z powodu szybkiego narastania długu tlenowego.

Japończycy wyróżniają jeszcze nogare, czyli forsowny powolny wydech, raptownie zakończony. Wykonywany często w trakcie przyjmowania ciosów. Potrzebny by usztywnić mięśnie i ochronić choć częściowo narządy wewnętrzne.

Podsumowując już:
Oddech służy jako pomost między umysłem a ciałem. Wiemy, że osiągnięcie pełnej harmonii, integracji ciała i umysłu jest warunkiem sukcesów czy też mistrzostwa w sztuce walki. Celem jest oczywiście droga, ciągły rozwój.
Oddychajcie!