Na zawody jeździsz po medale i puchary?
Trenujesz żeby zmieniać kolor pasa?
Na staże jeździsz, by pokazać się na zdjęciach i podstemplować budopass?

Jeśli odpowiedziałeś twierdząco na te pytania, to znaczy, że nie tędy droga.

Medale i puchary zakurzą się i zardzewieją (chyba, że są plastikowe), pasy z czasem się zużyją, a kolor niekoniecznie odzwierciedla umiejętności posiadacza.
Zdjęcia gdzieś zawieruszą się wśród tysiąca postów na fejsie. Jedyne, co się nie zmieni i nie zakurzy, to zdobyte doświadczenie i umiejętności chyba, że porzucisz gdzieś regularne treningi.
Wtedy będziesz musiał zaczynać prawie od nowa.

Sztuki walki zostały stworzone po to, aby móc rozwijać się fizycznie (kiedyś nie było całodobowych siłowni na każdym skrzyżowaniu), wzmocnić swoje mięśnie, nauczyć kontrolować siebie i budować ducha.
Dopiero na samym końcu, aby nauczyć się walczyć i mieć szansę na pokonanie przeciwników.
Nigdy nie zapominaj, że walka, której udało Ci się uniknąć, to walka wygrana.

Ktoś, kto przychodzi na trening sztuk walk tylko po to, żeby nauczyć się bić, będzie ogromnie rozczarowany.
Ktoś, kto trenuje tylko w pogoni za stopniami, również wiele nie wyniesie.

Wszystko ma swój czas, każda technika powinna zostać opanowana ze zrozumieniem, a nie być tylko wyuczonym mechanicznie, bezmyślnie ruchem.
Jedno kata trzy lata, na wszystko przyjdzie pora.

Pierwotnie w sztukach walki nie było systemu kolorowych pasów.
Skąd się w takim razie wziął?
Ma nieco ponad 130 lat. Niewiele, prawda? Twórca judo, Jigoro Kano wprowadził go w 1885r. aby adepci mogli widzieć swoje postępy, a amatorzy nie zniechęcali się tak szybko. Taki system przyjął niemalże cały świat wschodnich sztuk walki.

Co było wcześniej?

Istniały stopnie, które oznaczały jakąś formę opanowania we wschodniej sztuce walki (japońskie jujitsu, karate w starym stylu itp.), które były certyfikowane za pomocą zwoju.
A pasy? Były jedynie noszone po to, aby utrzymać gi na miejscu.

Sztuki walki, to coś więcej niż spotkanie czy gonitwa za materialnymi, mało znaczącymi przedmiotami. Przecież pierwotnym założeniem sztuk walki były; samoobrona, budowanie ducha oraz utrzymanie narodowych wartości.

Prawdziwy mistrz, to nie ktoś, kto zdobył czarny pas, lecz osoba, która swoją postawą wskazuje odpowiedni kierunek, jest nauczycielem dla swoich uczniów, nie tylko na drodze sportu, ale i w „normalnym życiu”, bo człowiek nie da się rozgraniczyć od – do.

To, że zdobyłeś ten czarny pas nie oznacza, że osiągnąłeś 100% mistrzostwo i niczego już nie musisz się uczyć. Wręcz przeciwnie, to dopiero początek drogi. Czarny pas to jedno, a mistrzostwo drugie, czasem niestety nie idą ze sobą w parze (choć z założenia tak powinno być).

Jeśli Twoim założeniem jest pogoń za pasami, to z całym szacunkiem, ale wybrałeś złą ścieżkę.

Droga budo, to coś więcej, niż zdobywanie jakiś poziomów. Pasy i trofea będą przychodzić z czasem, ale to nie powinno być celem i głównym powodem treningu.
Nie troszcz się o to. Jeśli naprawdę się starasz i wkładasz w swój trening 100% swoich możliwości, to zaufaj mi, że zostaniesz doceniony przez swojego trenera, kolegów z treningu, bliskich i znajomych.
Pokochaj to, co robisz, a żadne wyzwanie nie będzie dla Ciebie ciężkim.

Bardzo istotnym elementem, który powinno się osiągnąć dzięki sztukom walki jest umiejętność współpracy z drugą osobą. Sam czarny pas nie sprawi, że będziesz poważanym wśród ludzi.
Człowiek do pewnych rzeczy dojrzewa. Tak samo jak nabiera doświadczenia i z powodzeniem może zdobywać trofea (co powinno być odzwierciedleniem Twoich umiejętności, i zaangażowania  a nie głównym celem ćwiczeń), tak przez ciągły trening uczy się, nabiera pewności siebie, ale także zaczyna dostrzegać to, co jest tak naprawdę ważne w treningu sztuk walki.

Pasy są pewną integralną częścią tego wszystkiego i nie da się ukryć, że to przyjemny element.
Ale… wiele rzeczy można po prostu kupić. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pójść do najbliższego sklepu i kupić sobie ten czarny pas, jeśli tak Ci na nim zależy.
Jednak za tym nie będzie stała żadna wartość. Kupisz go, zamiast zdobyć.
Wszystkich wspaniałych chwil i doświadczeń nie kupisz za pieniądze, wszystko, co dzieje się na dojo jest bezcenne i niepowtarzalne.
Zbieraj doświadczenia, a nie przedmioty.
Zbieraj przeżycia, kolekcjonuj wspaniałe chwile i wielkie emocje.
Karm się poczuciem satysfakcji z własnej wytężonej pracy, z poświęcenia, zaangażowania w trening.
Wtedy będziesz mógł powiedzieć, że idziesz w dobrym kierunku i, że Twoja droga warta jest celu na jej końcu.

#budo #zbieracze #droga