Żadna sztuka walki nie jest religią. I zdecydowanie nie powinna nią być. Może być jednak sposobem na życie, jego istotnym elementem.

Każdy szanujący się budoka ma swoje zasady, którymi się kieruje. Nie po to, by dostać się do Wielkiego Dojo W Niebie (chociaż z drugiej strony – czemu nie?). Chodzi raczej o to, by bez przeszkód móc podążać swoją drogą, kroczyć nią pewnie, bez klapek na oczach, świadomie i z rozwagą podejmować pewne decyzje. Doskonalić się, stawać się lepszym niż było się wczoraj.

Nie będziesz mówić więcej niż trenujesz.

Trening nie jest łatwy, w przeciwieństwie do mówienia. My zaś mamy tendencję do wybierania drogi na skróty, łatwiejszych rozwiązań. Czasem nam się nie chce. Wolimy postać i pogadać zamiast wziąć się za poważny trening.

Ale trening sztuk walki nie miał być łatwy, miał stanowić wyzwanie. Jeśli je podjąłeś – sprostaj mu. Zamknij się i ćwicz. Płacz w dojo, śmiej się na polu bitwy.

Nie będziesz porównywał się z innymi.

Porównywanie się z ludźmi wokół to pułapka, w którą wpada bardzo wielu. To jest wpisane w nasz kod genetyczny, ciągle się sprawdzamy, chcemy wiedzieć czy jesteśmy od kogoś lepsi. Cieszy nas przewaga nad innymi, martwi gdy nie dorastamy do czyjegoś poziomu. To jednak prowadzi tylko do frustracji, zazdrości. Spójrz na siebie, walcz dla siebie, nie przejmuj się stopniami innych. Każdy jest inny, Ty też możesz być najlepszy, kluczem do sukcesu jest ciężka praca.

Pamiętaj abyś dzień treningu święcił.

„Pies zjadł mi pracę domową”.  Głupia, dziecinna wymówka. A te zdarzają się tylko nastolatkom, powiecie.
Otóż nie. Nie zliczę ile razy usłyszałam bzdurną bajeczkę na wyjaśnienie nieobecności na treningu. Gdy tymczasem fraza, która jest bardziej na miejscu to „nie chciało mi się”.

Skoro już zobowiązałeś się trenować to trenuj. Nie szukaj wymówek. Wymówki są domeną osób słabych.

Szanuj sensei swego.

Twój sensei niezaprzeczalnie jest skarbnicą wiedzy. Jest to sumą jego doświadczeń na drodze budo. Z tego powodu (oraz wielu innych) zasługuje na Twój szacunek. Upewnij się, że słuchasz tego co mówi, zamiast błądzić myślami gdzieś hen hen… Doceń to, że przekazuje Ci swoją wiedzę, często po kilkadziesiąt razy tłumaczy to samo by dotarło do naszych mózgownic. Daje z siebie wszystko byle Cię czegoś nauczyć. Nie schrzań tego.

Pamiętaj o wszechstronności.

Niezależnie od tego czy trenujesz judo, karate, ju jitsu czy inną sztukę walki musisz się doskonalić. W założeniu do tego właśnie służy trening. Ćwicząc karate nie możesz robić jedynie kumite, a zapominać o kata. Będąc judoka nie wolno Ci ćwiczyć tylko rzutów, a pomijać walki w parterze. Wszechstronność jest bardzo ważna. Nigdy nie wiesz w jakiej sytuacji przyjdzie Ci się zmierzyć z życiem. Dlatego postaraj się by nikt nie mógł Cię nigdy zaskoczyć.

Nie bój się zadawać pytania.

Dzień, w którym przestajesz pytać to moment intelektualnego samobójstwa. Nikt nie pozjadał wszystkich rozumów. Subete o shiranai. „Nie wiem wszystkiego”. Nawet mistrzowie to powtarzają. Nie bój się pytać jeśli czegoś nie wiesz. Uczymy się całe życie. Sensei nie zamorduje Cię jeśli zadasz mu jakieś pytanie. Prędzej ucieszy się, że jesteś żądny wiedzy. A jeśli tłumaczy to nadstaw uszu. Chodzą słuchy, że nieużywane uszy denerwują trenerów – mogą chcieć Cię ich pozbawić.

Nie bój się kreatywności.

Popadanie w rutynę zdarza się często. Poddawanie się jej uznawane jest za normalne. Ale czy ktoś powiedział, że trzeba być normalnym? Nie przestrzegajmy wszystkich zasad ślepo. Myślmy. Wyrwijmy się ze schematów. To jest trudne, fakt, jednak warto. Zmiany są dobre. Czasem są potrzebne by ruszyć naprzód. Potrzeba świeżości i energii.

#przykazania #budoka #sztukiwalki