Japończycy mawiają, że bez równowagi psychicznej nie mamy szans na osiągnięcie mistrzostwa – zarówno w sztukach walki, jak i w życiu.
Zgadzam się z tym twierdzeniem.

Wszystko zaczyna się w umyśle.
I tam również powinien odbywać się trening. Szkoda, że bardzo często o tym zapominamy.
Ćwiczymy ciało na różne sposoby – bieganie, siłownia, odpowiednia dieta. Oczywiście to wszystko jest potrzebne.

Tylko co z naszymi umysłami?

To może zabrzmieć nieco głupio ale są bardzo potrzebne w sztukach walki i na co dzień.
A więc odnośnie sztuk walki…

Możemy wyróżnić 4 stany umysłu:
Shoshin, mushin, fudoshin i zanshin.

Shoshin to w najprostszych słowach umysł żóltodzioba

Gdy wchodzę na teren innego mistrza zakładam biały pas.
Dlaczego?
Ponieważ w ten sposób wyrażam shoshin, czyli postawę otwartości na nową wiedzę. Jestem gotowa do nauki, bez osądu czy też uprzedzeń.
Niestety często widzę, że im wyższy stopień wtajemniczenia w treningu sztuk walki, tym ciężej niektórym utrzymać shoshin. Sama nie rozumiem czemu, bo przecież powinno być na odwrót.
Uczymy się całe życie. Tymczasem znam posiadaczy czarnych pasów, którzy uważają, że wiedzą wszystko, są nieomylni a może nawet niezwyciężeni. Poznałam nawet pewnego pana, który chciałby uczyć Japończyków karate.
Intrygująco niedorzeczny pomysł. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu. Czarny pas to nie jest koniec edukacji. Wręcz przeciwnie – to dopiero początek!

Wiele osób mówi, że mózg jest jak gąbka. Chłonny i przyjmuje niemalże wszystko co zechcemy mu zaserwować.
Jest w tym oczywiście sporo racji. Jednak ja sądzę, że jest raczej jak spadochron. Nie działa jeśli jest zamknięty.

Byłoby dobrze gdybyśmy zawsze o tym pamiętali i stale byli gotowi do uczenia się, bo w końcu – wg słów Shunryu Suzuki „W umyśle początkującego jest wiele możliwości, znacznie więcej niż w głowie eksperta.”

Mushin a więc bez umysłu

Nie brzmi logicznie, fakt. Chyba każdy zastanawia się jak można myśleć bez umysłu?
Mushin odnosi się do pustki, której możesz doświadczyć, kiedy jesteś w pełni skoncentrowany na działaniu. W gruncie rzeczy wchodzisz w strefę pełnej obecności, gdzie mózg nie jest zajęty niczym innym, jak tylko zadaniem w zasięgu ręki. Brzmi lepiej? Dla mnie tak, mam nadzieję, że dla Was również.

Bardzo trudno jest znaleźć mushin. Niektóre osoby mają łatwy dostęp do niego na własną rękę, ale inni potrzebują specyficznego bodźca (optymalnego stresu), aby dotrzeć do mushin. Ponoć jednym z najlepszych sposobów, by ogarnąć czym jest i jak działa, jest medytacja.

Fudoshin czyli niewzruszony umysł

Jeśli widzę nowe kata, nauczę się go. Nic nie stanie mi na drodze.
Ta niewzruszona determinacja to właśnie wspomniany fudoshin, a więc stan, w którym nic z zewnątrz nie wpływa na Twój umysł. To tak jakby Twój mózg był zamkniętą fortecą, nie do zdobycia.
Mamy różne określenia, które mogłyby pomóc zobrazować ten stan. Niezłomność, charakter ze stali. Pełna kontrola.

Zanshin to już ostatni przystanek

Najlepiej kojarzony, szczególnie przez adeptów karate. Po naszemu oznacza „pozostały umysł”. Jednak używając tego pojęcia, zarówno Japończycy jak i my (to naprawdę napawa mnie optymizmem) mamy na myśli stan czujnego relaksu. Zanshin oznacza utrzymywanie koncentracji, aby upewnić się, że wszystkie potencjalne zagrożenia zostały zneutralizowane.
Niech za przykład posłuży kumite na zawodach.
Po zdobyciu punktu za wyprowadzony  cios lub kopnięcie musisz skupić się na przeciwniku. Jeśli skaczesz jak rozbrykany szczeniak aby świętować punkt, to się nie liczy.
Zawsze należy być gotowym. Na usta ciśnie mi się również zdanie „nie znasz dnia ani godziny”.
I coś w tym jest.

Bądźcie zawsze czujni. I pamiętajcie by nie zaniedbywać umysłu. Czasem, by nad nim zapanować potrzeba czasu spędzonego w samotności a czasem należy go czymś zająć, by się uspokoił i wrócił do równowagi.
Starzy mistrzowie wierzyli, że trening kata działa w tym kierunku cuda.
Kto nie wierzy, niech sam sprawdzi, na pewno na tym nie straci.

#zanshin #fudoshin #mushin #shoshin