Wokół słowa ninjutsu narosło wiele legend oraz mitów, Internet pełen jest niesprawdzonych historii rodem z wytwórni filmowych Hollywood. Czas rzucić nieco światła na tę sprawę.

Ninjutsu tłumaczymy jako sztukę stawania się niewidzialnym, sztukę kamuflażu bądź przetrwania. Wobec tego ninja będzie człowiekiem, który potrafi przetrwać nawet w najtrudniejszych warunkach.
I chociaż nazw wykorzystywanych do określenia ninja było wiele – od shinobi, przez Nin Soto (ludzie z zewnątrz) aż na Ja Shuto Nin (ludzie noża nocy) kończąc – sami ninja nie używali wobec siebie tych nazw.

Nie chcieli być kojarzeni ze sztuką mordowania, a za taką uważano ninjutsu.

Ich mottem było Mu gei mu mei co można przetłumaczyć jako „nie ma sztuki nie ma nazwy”. Po odwróceniu tego sformułowania otrzymamy zdanie obrazujące zamysł shinobi. Działanie w ukryciu było ich myślą przewodnią, a w końcu nie można zabronić czegoś czego nie ma, prawda?

Za twórców ninja uważa się yamabushi, czyli wspomnianych w tytule wojowniczych mnichów, zamieszkujących góry rejonów Iga i Koga. Właśnie w tych rejonach Japonii powstały największe szkoły ninjutsu. Do najstarszych należą Yoshitsune ryuTogakure ryu.

W klanach ninjutsu obowiązywała hierarchia oraz ściśle z nią związany podział obowiązków. Na szczycie drabiny był jonin, do którego zadań należał kontakt ze zleceniodawcami oraz utrzymywanie kontaktów z innymi klanami.
Niżej był chunin, który pełnił rolę dowódcy oraz pilnował wykonania zadania. Zajmował się dobieraniem odpowiednich ludzi oraz często nadzorował szkolenie nowych adeptów.
Na samym dole drabiny znajdował się genin czyli człowiek do wszystkiego. Pracował on na pierwszym froncie, wykonując powierzone mu misje.
Również kobiety miały swoje miejsce w hierarchii klanów ninjutsu. Nazywamy je kunoichi. Często tylko kobiety mogły zdobyć niektóre informacje…

Szkolenie rozpoczynało się na etapie wczesnego dzieciństwa. W skład treningu wchodziło tai-jutsu czyli walka wręcz, oraz nauka władania bronią wszelkiego rodzaju. Między innymi ken-jutsu (sztuka walki mieczem), bo-jutsu (kijem), kyu-jutsu (posługiwanie się łukiem) oraz wiele innych.
Jednak ważne było też poznanie meteorologii (tenkigaku),  psychologii (shinrigaku), topografii (fudogaku), medycyny (igaku) i wielu innych nauk. Cały program obejmował aż 18 różnych dziedzin.

Dopiero po kilku latach intensywnej nauki genin mógł wyruszyć na samodzielną misję. W zależności od potrzeby przebierał się za żebraka, kupca, mnicha, a czasem również i samuraja. Najważniejsze było wtopić się w otoczenie. Gdy nie było innego wyjścia zakładał swoje gi, które najczęściej nie było czarne, a… brunatne. Dlaczego? Ponieważ był to najtańszy i najbardziej popularny barwnik. Kolor ten w ciemności był mało widoczny, a dobrze kamuflował wśród listowia.

Jak już wspomniałam adepci ninjutsu wykorzystywali broń różnego rodzaju i przeznaczenia. Najbardziej chyba jednak z postacią ninja kojarzą się metalowe gwiazdki, których nazwa jest równie popularna jak ich użytkownicy. Shuriken to broń, której nazwę tłumaczymy jako ostrze wewnątrz dłoni (shu – ręka, ura – wewnątrz, ken – ostrze). Służyła do odwracania uwagi, mogła też zranić jednak rzadko kiedy zabijała.

To wszystko to oczywiście stare dzieje, niemniej jednak warte poznania. Myślę, że nikogo nie zaskoczy fakt, że ninjutsu można trenować również obecnie. W skład treningu wchodzą zarówno podstawy akrobatyki, które pozwalają na umiejętne posługiwanie się własnym ciałem jako bronią, techniki walki wręcz, oraz posługiwania się bronią różnego rodzaju.

Kto wie, może jeszcze kiedyś nadejdzie ten moment, gdy shinobi znów będą potrzebni?

Tekst napisany na podstawie artykułu Sensei Zbigniewa Karalusa (specjalisty w dziedzinie ninjutsu i głównego instruktora szkoły Tanto) za którego użyczenie bardzo dziękuję.
Oczywiście nie wyczerpuje całego tematu, niemniej jednak mam nadzieję, że zachęci Was do bliższego poznania ninjutsu. 

#shinobi #ninja #yamabushi