Samurajki

sztuki walki i wiele więcej

Jak stać się mistrzem karate w 10 sekund?

Dzisiejszy świat nieustannie pędzi. Żyjemy w biegu. W biegu śpimy, jemy, przetwarzamy informacje i również tak chcielibyśmy je przyswajać.

„Jak schudnąć w 2 tygodnie?”
„Jak stać się zabójczą bronią w ciągu miesiąca?”
„Jak zapanować nad światem – przewodnik dla zapracowanych”.

Te książki istnieją. Nie wymyśliłam ich (no dobra, ostatnią tak…)
Gdzieś na Amazonie na pewno udałoby się odnaleźć wiele innych, również ciekawych tytułów.
Ludzie naprawdę szukają drogi na skróty. Chcieliby wszystko osiągnąć nie wykonując niezbędnej pracy i bez wysiłku. Ale tak się nie da.
Pozwólcie, że powtórzę: NIE DA SIĘ.

Jak stać się mistrzem karate w 10 sekund?
Zaraz zaraz… nauczyć się karate w 10 sekund? Nie żartuj!

Co to znaczy uczyć się? I znów na światło dzienne wychodzi moje umiłowanie dla zwięzłych definicji.
Uczyć się czyli przyswajać sobie pewien zasób wiedzy, zdobywać jakąś umiejętność, wdrażać się do czegoś, biorąc przykład z kogoś lub czegoś, wyciągając wnioski z doświadczeń.

Moi drodzy, w ciągu 10 sekund, minut, godzin, dni a czasem nawet miesięcy nie da się zdobyć doświadczenia. Wyciągnąć zaś z niego wnioski to już kolejne wyzwanie.
Powtórzę jeszcze raz – nie da się nauczyć karate w 10 sekund. W 10 dni również. Niektórym ciężko nauczyć się swojego adresu lub numeru telefonu w 10 dni, a co dopiero skomplikowanych ruchów występujących w kata.

„Nauka wymaga czasu, utalentowanym ludziom jest łatwiej a ja talentu nie mam” powiedział mój dobry znajomy, rezygnując z treningu po pół roku.

Talent. Okropne słowo. Kiedy je słyszę to mam ochotę krzyknąć „30 seiken” (dlaczego tylko 30?)
Uwierzcie mi, że talent nie ma nic do rzeczy. Wszystko sprowadza się do treningu. Niezależnie od powodu, dla którego trenujesz karate – czy aby utrzymać dobrą kondycję, dla samoobrony, czy po prostu tak jak ja jesteś na zabój zakochany w sztukach walki – to zajmie lata.

Wiele lat.
I to właśnie powód dla którego ludzie się zniechęcają.

Bo widzisz… kiedy rozpoczynasz trening (w tym przypadku karate) to odkrywasz, że przynależysz do jednej z dwóch grup. Jedna to „ludzie, którzy to łapią”, a druga to „ludzie, którzy nie wiedzą co się dzieje”.

Niestety pierwsza grupa to ci utalentowani.

Obie grupy trenują równolegle. Utalentowani uczą się 3 razy szybciej niż pozostali. Nauczą się kolejnych ruchów kata szybciej niż inni. Przyswoją sobie ataki kumite zanim pozostali staną w pozycji. Wykonają poprawnie kihon zanim reszta zapamięta drugi ruch.

Są utalentowani. To znaczy, że przychodzi im to łatwiej. Jednak w ostatecznym rozrachunku to nie talent ma znaczenie. Pomaga jedynie dobrze wystartować. Ale potem zaczynają się schody.
Utalentowanym ciężko je pokonać ponieważ rzadko są gotowi na ciężką pracę. Przyzwyczaili się, że wszystko przychodzi im łatwo, bez wysiłku. Bardzo często wtedy rezygnują.

Teraz pozwólcie mi wspomnieć o przeciętnych ludziach, którym natura poskąpiła talentu.
Mozart, Tiger Woods, Bill Gates, Michael Jordan.

Znane nazwiska? Prawda jest taka, że oni wszyscy nie mieli talentu. I z tego powodu pracowali ciężej niż pozostali. Godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu.

Nie ma dróg na skróty. Nie można nauczyć się karate w 10 sekund, minut ani nawet 10 miesięcy. Szczerze mówiąc może zabraknąć życia, by nauczyć się karate.
Jednak to nie jest powód, by się poddać.

Mozart, Michael Jordan i inni ciężko pracowali, dawali z siebie wszystko by prześcignąć tych utalentowanych. I udało się.

Dlaczego nam miałoby się nie udać?

#talent #ciężkapraca #karate

3 Comments

  1. Bill Gates – człowiek bez talentu. Oj, co prawda, to prawda… Miliony ludzi na całym świecie każdego dnia boleśnie to odczuwają.

    A świat pędzi. Chociaż zarówno wschodni mistrzowie, jak i katoliccy księża przypominają, że warto się czasem zatrzymać 😉

    Ale świat wie swoje…

  2. Czy ja wiem, pani Marto?
    „.. większość geniuszy nie potrafi zrozumieć samych siebie i wielu wiedzie głęboko nieszczęśliwe życie, bo pojmuje (przynajmniej na pewnym poziomie), że są jedynie dziwolągami, którym dopisało szczęście, intelektualnym odpowiednikiem supermodelek, które urodziły się akurat z odpowiednimi kośćmi policzkowymi i piersiami pasującymi do wyobrażeń epoki.
    (..) nie da się ze złego pisarza zrobić pisarza fachowca, i równie niemożliwe jest stworzenie z dobrego pisarza geniusza. Można, jeśli włoży się w to wiele poświęcenia, ciężkiej pracy i pomocy, podźwignąć fachowca do poziomu dobrego autora.” – „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” Stephen King.

  3. Jestem zwolenniczką zasady, że aby do czegoś dojść, należy sobie na to zapracować. A talent? Talent czy też pewne predyspozycje to wspaniała sprawa. Ideałem byłaby sytuacja, gdyby połączyć talent z ciężką pracą (tutaj treningiem).

Dodaj komentarz

© 2018 Samurajki

Theme by Anders NorenUp ↑