Czy trening siłowy psuje Twój trening sztuk walki? Oczywiście, że nie! Słabe ciało nie wytrzyma zbyt wiele, nie podoła całej jednostce treningowej. Jednak nie każdy trening siłowy będzie odpowiedni.

Program kulturystyczny odpada – od razu możesz przestać zawracać sobie głowę Arnoldem Schwarzeneggerem. Pomyśl raczej o Bruce Lee. Potrzebujesz funkcjonalnej siły, a nie kolosalnych mięśni.

Trening fizyczny to coś więcej niż podnoszenie ciężarów. Chodzi o optymalizację skuteczności działania. Proponuję zainteresować się kalisteniką. Nie zawsze mamy pod ręką hantle, gumy, kettle czy też inny przydatny sprzęt. Tymczasem ciało jest zawsze z nami. Kalistenika to aktywność fizyczna wykorzystująca ciężar własnego ciała. Podstawę takiego treningu stanowią powszechnie znane ćwiczenia, takie jak pompki, mostki, brzuszki, podciąganie na drążku, przysiady czy unoszenie nóg. Jest wiele wariantów i poziomów trudności. Wykonywane ćwiczenia  angażują  wiele grup mięśniowych. Normalnie mięśnie nigdy nie funkcjonują w izolacji. A tak dzieje się wtedy, gdy decydujemy się wykorzystać specjalistyczny sprzęt. Zmusza on do pracy wybrane partie mięśni. Tymczasem w sztukach walki zawsze staramy się jak najlepiej wykorzystać nasze całe ciało, a nie jedynie jego fragmenty.

To co musisz zrobić, to znaleźć uchybienia w swoich podstawowych ruchach. W bieganiu, skakaniu, pchaniu, ciągnięciu, skręcaniu…  I naprawić je. Po to jest trening.

Trening siłowy niewątpliwie ma wiele zalet. Prowadzi do wzrostu włókien mięśniowych, poprawia metabolizm, zwiększa gęstość mineralną kości, niweluje więc możliwość kontuzji czy urazów. Ćwiczenia siłowe zapobiegają zwyrodnieniu stawów, poprawiają także elastyczność ścięgien i więzadeł.

To niesamowite jak można się wzmocnić poddając ciało obciążeniom!

Jeszcze jedna uwaga. Różne sztuki walki mogą mieć różne „potrzeby treningowe”. Przykład? Dla judoki ważny będzie mocny uchwyt, dla karateki silny cios. Judoka będzie ćwiczył szybkie wykonywanie kuzushi, karateka szybkie blokowanie i wyprowadzanie kontry. Każdy ma inne potrzeby. Inne priorytety. Ważne żeby dopasować trening do korzyści jakie chcemy osiągnąć.

Potrzebujesz powodu by włączyć trening oporowy do treningu sztuk walki?

Być może zachęci Cię trochę historii. Od niepamiętnych czasów mistrzowie sztuk walki szukali skutecznych metod by wzmacniać swoje ciało. Nie było jednak siłowni, klubów fitness czy innych miejsc, z których możemy dziś korzystać. Musieli więc być bardzo kreatywni. Używano kongoken czyli stalowej ramy wykonanej z rury, przypominającej z wyglądu wielki spinacz do papieru. Ważyła 30-50 kg. Służyła jako specyficzna sztanga.

Nigiri game zaś to duży dzban z krótką szyjką o średnicy ok 12-14 cm. Mistrzowie nachwytem lapali wspomnianą szyjkę naczynia. Po obciążeniu obu rąk zwykle przenosili dzbany na jakimś odcinku, lub poruszali się po embusen (lini kata) danej formy. Dzbany napełnianie były piaskiem lub wodą. Prosta lecz skuteczna metoda wzmacniania zarówno dłoni jak i przedramion.

Niegdyś trzeba było się nagimnastykować żeby urządzić sobie „siłownię”. Dziś posiadamy niezwykły luksus – wokół pełno klubów fitness, siłowni i innych miejsc wręcz stworzonych do treningu oporowego. Niektórzy jednak mają to szczęście, że w ich klubach trenerzy organizują treningi siłowe… Nie pozostaje nam nic innego jak tylko ćwiczyć i się rozwijać.

Oss!