Samurajki

sztuki walki i wiele więcej

Treningoholizm – dobrze czy źle?

Dzisiaj poruszymy temat treningoholizmu. Wiadomo, że wysiłek fizyczny jest wciągający, poprawia krążenie krwi w organizmie, dotlenia, pomaga zwalczać stres i napięcia. Podnosi poziom endorfin i czyni jeszcze wiele innego dobra. Ale od wszystkiego można się uzależnić. Tak, od sztuk walki też…

W kulturze japońskiej istnieje takie pojęcie jak „kichigai”, którym określa się maniaków treningowych, osoby, które z chorobliwym, niemal niezrównoważonym zainteresowaniem (obsesją) żyją sztukami walki.

„Kichigai” w dosłownym tłumaczeniu oznacza „szalony”, „owładnięty manią”.

Wszystko ma dwie strony medalu.  Najpierw ta pozytywna:

Można tego określenia użyć w przyjazno-żartobliwym znaczeniu. I tak oto „kichigai” w nazwie jakiegoś klubu (niech będzie to chociażby klub filatelistyczny) oznacza, że członkowie tego klubu dzielą swą pasję w większym stopniu niż „zwykli” filateliści. Są „maniakami” swojego hobby.

Teraz druga strona medalu. W znaczeniu negatywnym można także użyć określenia „kichigai”. Okazuje się, że termin ten w nazwie klubu sztuk walki, będzie oznaczał „klub świrusów”, którzy trenują w niebezpieczny, fanatyczny sposób. Jak może się to objawiać? Adepci takiego klubu nie będą zważać na stan swojego zdrowia (fizycznego i psychicznego), będą się narażać na kontuzje, sparować ze sobą wykonując niebezpieczne dla zdrowia i życia techniki. Gdy przydarzy się im kontuzja, zbagatelizują to poświęcając się bez reszty ciężkiemu treningowi.

W Japonii funkcjonuje od bardzo dawna pewna opinia, według której „kichigai” to człowiek niebezpieczny dla otoczenia z powodu swego fanatycznego zamiłowania sztuk walki.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta.

W założeniu sztuki walki trenuje się po to, by móc się obronić, zmniejszyć poziom agresji wokół, a „kichigai” owładnięty maniakalną chęcią wcielenia sztuk walki w każdy element życia może dążyć do sytuacji konfliktowych, by wykorzystać swoje umiejętności. Sprawdzić siebie.

Chęć bycia najlepszym nie może prowokować do wszczynania burd czy potyczek by ocenić na jakim poziomie są umiejętności zainteresowanego. Sztuki walki mają pomóc w kontroli swoich emocji, zwłaszcza agresji. Mają wspomóc pewnymi umiejętnościami samoobrony, dać zastrzyk endorfin, wzbudzić chęć samodoskonalenia. Za tym przyjdzie wiara we własne możliwości oraz satysfakcja. Ale nie trenujemy po to by wywołać wojnę.

Japończycy w swej mądrości powiadają „minoru  hodo  atama  no  sagaru  inaho  kana” – „dojrzały ryż pochyla głowę ku ziemi”. Oznacza to ni mniej ni więcej tylko szacunek dla siebie, okazywanie pokory w relacjach z innymi, czy to na Sali treningowej, czy poza nią. O wielkości zawodnika świadczy jego pokora. A pokorny człowiek nie idzie na ulicę by szukać zaczepki. Zaznaczę jeszcze jedną ważną kwestię. Bardzo wiele zależy od trenera, instruktora, czy też sensei, który Cię prowadzi. (Więcej o osobie sensei piszę TU.) Przykład idzie z góry. Od Ciebie zależy jaką drogę wybierzesz.

#sensei #treningoholizm #pokora

1 Comment

  1. Na opanowanie swoich emocji polecam aikido. 🙂 mnie dużo dało. Może nie jest to sztuka walki ucząca konkretów Ale za to uspokaja i wycisza. 🙂

Dodaj komentarz

© 2018 Samurajki

Theme by Anders NorenUp ↑