Są słowa, które nabierają głębszego sensu dopiero wtedy, gdy zrozumiemy ich znaczenie w odniesieniu do nas samych, czy też na własnej skórze.

I tu właśnie pojawia się kimochi.
Słowo, którego nigdy nie traktowałam poważnie. Do czasu aż rozpoczęłam treningi karate shotokan.

Kimochi oznacza dosłownie uczucia, nastrój, impresję, zaangażowanie.
Gdyby Twój sensei krzyknął na treningu: „Potrzebujesz więcej kimochi!” To może oznaczać tylko jedno – brakuje Ci impresji!
A czymże jest? Niech za przykład posłuży nam trening kata.

Impresja w kata to wrażenie walki. Skupienie uwagi.
Ćwicząc kata musimy mieć uczucie, że toczymy pojedynek z jednym lub kilkoma przeciwnikami. Umysł, oddech, technika, i energia muszą być skupione na celu. Musimy kontrolować napięcie mięśni, równowagę. Całość musi dawać wrażenie pełnej kontroli nad własnym ciałem i tym samym nad techniką.

W karate zarówno tę kontrolę jak i energię bierzemy z presji. Poprzez panowanie nad oddechem i napięciem mięśni możliwy jest nacisk na grunt pod stopami. To z kolei potrzebne nam jest by szybko wystartować, oraz, by na końcu utrzymać odpowiedni balans ciała i siłę techniki.

Niektórzy od razu powiążą presję z kime.
W sztukach walki mówimy kime mając na myśli moment, w którym technika wchodzi w cel (np. uderzenie, kopnięcie)  lub w fazę kluczową (rzuty, dźwignie). Ten moment musi obrazować pełne skupienie, determinację, idealnie zgraną ze wszystkimi technicznymi elementami.
Kime to również zdolność do wytworzenia w jak najkrótszym czasie jak największej siły wykorzystując zasadę zentai ryoku czyli moc całego ciała. Oznacza tyle, co zaangażowanie całego ciała w uderzenie, kopnięcie czy też rzut. Do kime należy również dołożyć kiai (energia wyrzucona z siebie na zewnątrz w postaci dźwięku).

No dobrze, ale wróćmy do meritum.

Kimochi czyli uczucie jest, jak już wiemy, bardzo ważne podczas treningu, ale jak je wyćwiczyć i jak można to wyrazić?

Japończycy mawiają:
Kimochi = yoi kime + yoi kiai + yoi zanshin
(yoi znaczy tyle co właściwe)

Jednak większość ludzi nigdy się tym nie przejmuje.  Tymczasem kimochi jest tym, co oddziela amatorszczyznę od mistrzostwa.

Pozwólcie, że zaproponuję ćwiczenie: Dwie osoby stoją obok siebie i rozpoczynają kata (to samo kata). Wykonują ukłon, ogłaszają nazwę kata, a następnie przyjmują pozycję yoi.
Koniec ćwiczeń.

Następnie „widzowie” głosują.  Kto przejawia ducha walki a komu brakło impresji?
Odczucia oczywiście mogą być różne. Ale kiedy ktoś pokazuje naprawdę doskonałe, dobre i mocne kimochi, każdy to czuje. Niektórzy nawet dostają gęsiej skórki.

Jak więc to zrobić? Jak przyprawić obserwatorów o gęsią skórkę?

Jest kilka rad. Przede wszystkim zacznij od pewności siebie i swoich technik.
Osoba, która jest pewna swojej techniki, w naturalny sposób przejawia silniejsze uczucia i emocje związane z tym, co robi. Jeśli wątpisz w swoje umiejętności to się pokaże.
Jak małe pęknięcie w ścianie.

Po drugie, poznaj znaczenie tego, co robisz. Wyobraź sobie, że masz zamiar wykonać kata ale tak naprawdę nie znasz celu ani znaczenia technik (bunkai). Jak możesz pokazać „właściwe” uczucie, gdy nie rozumiesz tego, co masz pokazać?
Nie możesz.
To jak z językiem obcym. Nie musisz się uczyć japońskiego, żeby móc powiedzieć „Makoto no michi o mamoru koto!”. Jednak nie rozumiesz tego co powiedziałeś. Nie masz pojęcia czy dobrze wymówiłeś te słowa. Tak samo wiele osób nie ma pojęcia co robi w kata i dlaczego. I to objawia się brakiem kimochi.

Co można z tym zrobić?
Nauczyć się języka. Zacząć od znalezienia znaczenia tych słów. Porozmawiać z kimś kto rozumie i mógłby Ci wyjaśnić.
A potem ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć…

Wtedy ludzie dostaną gęsiej skórki i będą w 100% pochłonięci Twoim wykonaniem technik, mimo, że sami nie rozumieją.
Dlaczego?
Bo zobaczą, że Ty rozumiesz.

#kimochi #impresja #wrażenie #kata