Jak być dobrym rodzicem adepta sztuk walki?

Wyobraź sobie taką sytuację:
Przez lata woziłeś swoje dziecko na treningi.
Wydawałeś mnóstwo pieniędzy na starty w zawodach, nowe keikogi, ochraniacze.
Spędzałeś wiele godzin na bezlitosnym popychaniu swojego dziecka do przekraczania jego granic.

Aż pewnego dnia…
Odchodzi. Rezygnuje z treningów, rezygnuje ze sztuk walki.

Twoje biedne rodzicielskie serduszko krwawi. Jesteś zszokowany. Próbujesz przekonać swoje dziecko, że musi trenować dalej, bo przecież tak dobrze mu idzie. Przecież jest już zbyt daleko by zrezygnować. Nie ma odwrotu.

Kolejny strzał w kolano. Zaczynasz zadawać sobie pytanie: „gdzie popełniłem błąd?”

Powiem Ci co zrobiłeś źle.
Zapomniałeś o tym, co jest najważniejsze – zabawa i radość.
Teraz powtórz za mną:
Dzieci nie są fizyczną manifestacją moich niespełnionych ambicji.

Spójrz…

Przez wiele lat moich treningów widziałam wiele utalentowanych dzieciaków, które straciły entuzjazm i radość z treningów a potem zrezygnowały. Działo się tak ponieważ ich rodzicie wysysali z nich tę radość, obciążając swoimi ogromnymi wymaganiami. Wywierali na nich presję. Traktowali swoje dzieci jako ludzkie cegły w zbudowaniu muru o nazwie „rodzicielska duma i chwała”.

Jeśli sukces Twojego dziecka (czy to w sztukach walki, hokeju, piłce nożnej) jest dla Ciebie symbolem statusu społecznego to nie jest dobrze.

Czasem problem jest innego gatunku. Bywa, że jeśli rodzic jest trenerem, to stawia swojemu dziecku znacznie większe wymagania. Chce, by przegoniło innych w drodze do sukcesu. Zdarza się, że wywiera tak ogromną presję na swoim potomku, że ten nie chce już nigdy więcej mieć do czynienia nie tylko z tą konkretną dyscypliną, ale również ze sportem w ogóle. Zapamiętajcie, profesjonalista rozgranicza funkcję rodzica i trenera.

Pamiętaj, że jedyne co tak naprawdę musisz zrobić to okazać swojemu dziecku wsparcie.
Psychologowie twierdzą, że są 3 podstawowe zwroty, których matki i ojcowie powinni używać przed czy też po zawodach, imprezach, sprawdzianach.

  1. Baw się dobrze.
  2. Daj z siebie wszystko.
  3. Jestem z ciebie dumny.

Podarowanie dziecku listy pt „co robisz źle i jak to naprawić” nie jest wskazane.
Od tego jest trener. Twoim zadaniem jest wspieranie swojej pociechy. Dzięki temu jest szansa, że Twoje dziecko będzie chciało dalej trenować, zdobywać kolejne stopnie szkoleniowe, wyróżnienia, medale na zawodach.

Chciało, ale nie musiało. To jest ta subtelna różnica.
Do wielkości nie można zmusić nikogo. Ona wyrasta z radości praktykowania.

#dobryrodzic #sztukiwalki #wsparcie

Comments

  • Tak. Rodzice jadą z dziećmi na zawody, rozgrzewają je, wypuszczają na matę, nagrywają na telefon a potem jak dobrze poszło to są wielkimi szkoleniowcami a jak źle to wina trenera. Dzieciak jest podwójnie zestresowany bo z przodu przeciwnik, z boku sędziowie i widownia a z tyłu wymagający ojciec. Najlepsi jeżdżą na zawody bez mamusi lub tatusia.

    • Rodzice są winni to prawda.Muszę jednak stwierdzić,że podejście
      niektórych „młodych Senseiów” na zawodach bardzo się zmieniło.
      Coraz częściej podczas konkurencji kata słychać podpowiedzi dla swojego
      zawodnika ( w trakcie pokazu) mocniej hikite, większa dynamika itp.
      Kiedyś nie do pomyślenia.Dzisiaj tatami dla niektórych trenerów to bardziej ring bokserski (pokrzykiwania jak z narożnika). To jest oznaka parcia na wynik przez instruktorów.W tym momencie idą ramię w ramię z rodzicami.PZKT powinno zastanowić się nad dojrzałością ludzi, którzy dostają uprawnienia instruktorskie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *