Trening bez szacunku?

Zaczynałam trening judo mając 6 lat. Swoje pierwsze kroki na tatami stawiałam w 2001 roku, a więc minęło 18 lat.
Stare dzieje – połowy wydarzeń już nie pamiętam, wiele zlało się dla mnie po prostu w jedno wielkie uczucie, które spokojnie można określić jako miłość do judo. Ale to co zapamiętałam to potrzebę, by okazywać szacunek oraz moją panią trener, która kładła na to ogromny nacisk.

I słusznie.

Może i minęło sporo czasu, może i wiele się zmieniło, zarówno w szkolnictwie, społeczeństwie i na salach treningowych. Ale to nie znaczy, że należy przymykać oko na nieodpowiednie zachowanie uczniów. To zapewne zabrzmi bardzo głupio w ustach 26latki, ale…

ZA MOICH CZASÓW

Nikomu nie przyszłoby do głowy podważać autorytet trenera.
A już na pewno nie 8 letniemu dziecku.
Nikomu nie przyszłoby do głowy zignorować to, co mówi starszy stopniem.
Wszyscy przestrzegaliśmy hierarchii i nie było dyskusji.
Nikomu nie przyszłoby do głowy rozmawiać w trakcie treningu zamiast słuchać tego co mówi sensei.
Za to wszystko groziła sroga reprymenda od trenera. I już samo to sprawiało, że nikt nie ośmielał się tego robić. Dyscyplinowanie w postaci pompek czy żabek to była ostateczność.

Dla nas jako uczniów to oznaczało, że nie nadajemy się na judoków. Że przynosimy w ten sposób wstyd własnemu sensei. Bardzo bolesny był fakt, że trener był zmuszony nas ukarać, swoich uczniów, do których powinien mieć zaufanie, uczniów którym stara się jak najlepiej przekazać wiedzę. To była ujma na honorze. Pamiętam jakie wyrzuty sumienia miałam gdy nie byłam w stanie powtórzyć ostatniego zdania mojej pani trener, ponieważ straciłam na chwilę kontakt z rzeczywistością i myślałam o niebieskich migdałach.
Było mi bardzo przykro, że sprawiłam jej zawód. A usłyszałam jedynie, że nie podoba się jej moja postawa.
Sama zdecydowałam, że na następny trening przyjdę wcześniej, by pomóc sprzątnąć tatami i przeprosić panią trener.

Szacunek wynosimy z domu. Żadna szkoła go nie nauczy gdy nie wynieśliśmy go z domu rodzinnego. Ale sala treningowa może. I za moich czasów tak było.

A teraz przychodzę do mojego ukochanego dojo i widzę dzieci, które nie słuchają. W zasadzie na każdym treningu jestem świadkiem jak trener musi powtarzać „skoncentruj się”/ „nie rozglądaj się”. Bardzo mnie boli, że jest zmuszony 30 razy na każdym treningu tej samej osobie powtórzyć „długa niska pozycja” lub „trzymaj hikite”. Nie dlatego, że adresat nie rozumie, ale dlatego, że nie chce mu się poprawić błędów.

„Każdemu z nowych studentów tłumaczę zawsze, że osoba dbająca jedynie o siebie samego, która nie zwraca uwagi na innych, nie kwalifikuje się na ucznia karate-do. Zauważyłem, że najlepsi uczniowie zawsze odnoszą się do siebie  wielkim szacunkiem i promieniują rodzajem solidności i wytrwałości, jaka niezbędna jest w praktyce karate.”

Słowa, które wypowiedział Gichin Funakoshi, ojciec naszego karate. Cały czas aktualne i prawdziwe. Tylko, że niestety docierają do coraz mniejszej ilości adeptów. Ponieważ liczą się dla nich tylko pasy i medale. Nie interesuje ich to, by poprawiać swoje zachowanie, by trener był z nich zadowolony, by nauczyć się również kultury i stawać się lepszym niż poprzedniego dnia. To są już nic nieważne szczegóły. Bo przecież liczy się to, że zdałem kolejny egzamin.

Niestety winę za to ponoszą w dużej mierze rodzice, coraz bardziej roszczeniowi, przeświadczeni o tym, że ich dzieci to małe aniołki, którym nie wolno zwrócić uwagi.
Nieważne, że Antek pobił kolegę. Na pewno tamten zaczął.
Nieważne, że przynosi coraz gorsze oceny ze szkoły. To nauczyciel jest beznadziejny.
Nieważne, że ze wszystkich stron słyszymy, że sprawia kłopoty. To nie on źle się zachowuje, to wszyscy inni nie dostrzegają jaki jest wspaniały.

W ten sposób rodzice uczą dzieci braku konsekwencji.
Lepiej dać dziecku telefon niż swoją uwagę.
Lepiej podarować mu tablet zamiast porozmawiać o ważnych rzeczach.
A sensei niech się głowi jak pomóc dziecku nie walcząc z nim i rodzicami. Niech się martwią wszyscy inni.
Kiedyś nauczyciele i trenerzy byli poważani. Kiedyś.

Dokąd zmierza ten świat?